Przejdź do głównej zawartości

Zdiełano w Polsze

Moi sąsiedzi wystawili ostatnio szafę na korytarz, a mnie od razu wpadła w oko etykieta. Nie udało mi się nigdzie znaleźć informacji o dacie produkcji, ale myślę, że szafa ma co najmniej kilkanaście lat. 
Najfajniejsza jest czcionka. Przypomniała mi napisy, jakie kiedyś malowano na ścianach. Aby szybko oznaczyć np. piętro, przykładano szablon do ściany i po jednym maźnięciu  pędzla, napis był gotowy.
Aby było to możliwe, czcionki musiały mieć właśnie taki charakterystyczny, pocięty kształt, gdyż inaczej stworzenie szablonu np. litery "o", nie byłoby możliwe.

Nie mam pojęcia, dlaczego użyto jej na etykiecie, która przecież była drukowana normalną metodą. Widocznie robił to jakiś wyjątkowy miłośnik PRL-owskiej estetyki. Szczerze mówiąc, zawsze uważałem, że to najbrzydsza możliwa czcionka. I dalej tak sądzę.

Komentarze

Andrzej pisze…
I ten "MODERN" dla kontrastu :)
Artur Nyk pisze…
Paru ludzi jednak potrafi to odczytać :)
Andrzej pisze…
A... i jeszcze jedno: Patrząc na rozkład farby wygląda mi to jednak na taką duuuużą pieczątkę a nie normalny druk albo właśnie jakiś szablon. Jednynie te cienkie literki po środku z numerami wyglądają na maszynę do pisania.
Ale ręki sobie nie dam uciąć :/

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Asystent

Kiedyś przez wiele lat pracowałem sam  i nawet nie w głowie mi było, by komuś pozwolić podejrzeć, jak robię zdjęcia. Zawsze zdawało mi się, że jeśli ktoś zobaczy, jakie stosuję triki i metody, to zdobędzie wielką tajemnicę, która pozwoli mu na przejęcie klienta. Potem zrozumiałem, że to tak nie działa. Pierwszych dwóch asystentów wybrałem intuicyjnie, następnych już bardzo świadomie, bo dokładnie wiedziałem już, czym się kierować. Po pierwsze, przyszły asystent musi chcieć nim być. Przez moje studio przewinęło się w ciągu ostatnich 10 lat około 30-40 osób, sporo z nich przychodziło z Technikum Fotograficznego na miesięczne praktyki. Już pierwszego dnia było widać, czy chcą się czegoś nauczyć, czy tylko zaliczyć. Jeśli nie byli zainteresowani tym, co działo się w studio, to od razu proponowałem im, by przyszli tylko po podpis w dzienniku praktyk i nie zawracali mi głowy. Bardzo jestem ciekawy, czy dzisiaj pracują w zawodzie. Po drugie, asystent musi rozumieć, po co jest asy...

Cudowny kalendarz

Właśnie dotarł do mnie kalendarz z moimi fotografiami, który pięknie wydało  Centrum Usług Drukarskich , czyli CUD. Jest 12-stronicowy i ma  niezwykły format 17x100 cm. Własny kalendarz zawsze cieszy :) Projekt zrobił Bronek Józefiok, z którym współpracuję od dawna. Jego autorstwa jest też logo Fotografii Pro. Kalendarz jest oczywiście po to, by wisieć u kogoś na ścianie. Przygotowuję teraz listę moich współpracowników i klientów, którzy go dostaną. Ale uda mi się też wygospodarować 5 egzemplarzy, które będę mógł rozdać moim Czytelnikom. Jeżeli więc macie na niego ochotę, zostawcie komentarz do tego postu. Jeśli więcej osób będzie chciało go mieć, odbędzie się losowanie. Oczywiście w obecności Komisji Pilnującej By Było Jak Trzeba :)