Przejdź do głównej zawartości

Przychodzi baba do serwisu...

Oto całkowicie prawdziwa historia. Poszedłem dzisiaj do serwisu foto, by wyczyścić po raz kolejny moją samoczyszczącą się matrycę. Prawie siłą wcisnęła się przede mną kobieta z aparatem Sony (tak, jeszcze raz przyznaję, nie darzę serii Alfa sympatią). Okazało się, że jej aparat wydaje dźwięki podobne do dźwięku przeciągnięcia patykiem po drewnianym płocie. Serwisant od razu wytłumaczył pani, że jest to efekt uszkodzenia mechanizmu przeniesienia napędu w obiektywie. A był to obiektyw plastikowy, kitowy, czyli kijowy. Pani wielce się przeraziła, bo musiała codziennie robić nim zdjęcia do sklepu internetowego i działający aparat był jej niezwykle potrzebny. Gdy po długiej rozmowie dotarło do niej, że wystarczy zostawić w serwisie tylko obiektyw, odetchnęła z ulgą. I stwierdziła: To trudno, zostawię tu obiektyw i na razie będę robić zdjęcia bez obiektywu....

Było mi bardzo ciężko opanować śmiech, ale w końcu nie każdy musi się znać na fotografii. Przypomniała mi się jeszcze jedna historyjka w podobnym klimacie. Dawno temu pracowałem w sklepie rtv-foto, przyszedł kiedyś pan z aparatem i poprosił mnie o małą przysługę :
- czy mógłby mi pan przełożyć film w aparacie na drugą stronę?
- ??????????
- w sklepie powiedzieli mi, że to film odwracalny, a na tej stronie już zrobiłem zdjęcia.

Moja mina musiała być w tym momencie bezcenna :)

Komentarze

zapewne chodziło o fotografię otworkową

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Cudowny kalendarz

Właśnie dotarł do mnie kalendarz z moimi fotografiami, który pięknie wydało  Centrum Usług Drukarskich , czyli CUD. Jest 12-stronicowy i ma  niezwykły format 17x100 cm. Własny kalendarz zawsze cieszy :) Projekt zrobił Bronek Józefiok, z którym współpracuję od dawna. Jego autorstwa jest też logo Fotografii Pro. Kalendarz jest oczywiście po to, by wisieć u kogoś na ścianie. Przygotowuję teraz listę moich współpracowników i klientów, którzy go dostaną. Ale uda mi się też wygospodarować 5 egzemplarzy, które będę mógł rozdać moim Czytelnikom. Jeżeli więc macie na niego ochotę, zostawcie komentarz do tego postu. Jeśli więcej osób będzie chciało go mieć, odbędzie się losowanie. Oczywiście w obecności Komisji Pilnującej By Było Jak Trzeba :)

Jak znaleźć swoje zdjęcie w internecie czyli nie kradnij moich zdjęć

Raz na jakiś czas przypomina mi się, by sprawdzić czy nie doszło do nieuprawnionego wykorzystania fotografii czyli, czy ktoś nie zaiwanił mi zdjęcia. I parę dni temu znalazłem coś takiego: Dla przypomnienia oryginalne zdjęcie wygląda inaczej, a tu mamy do czynienia na dodatek z nieuprawnionym skadrowaniem, co tym bardziej jest wkurzające.