Przejdź do głównej zawartości

Dyplom

Dzisiejszy dzień spędziłem bardzo miło w studio, robiąc sesję dla Pauliny do jej dyplomu na MSKPU. Zależało mi na dużej ilości miękkiego światła i użyłem prawie wszystkich softboxów, jakie mam w studio. 
Były z przodu i  z boków, a od tyłu dałem jeszcze ostre światło. Gdy już ustawiłem odpowiednie proporcje mocy, praca potem była już bardzo łatwa. 
20 finalnych zdjęć zrobiłem, strzelając zaledwie 500 klatek, czyli prawie tyle, co nic. Raczej będę miał problem z wybraniem najlepszych fotografii, bo Alina jak zawsze świetnie pozowała :)


Lakieru nigdy za wiele


Alina już wie, że ma świetną fryzurę...

...chociaż Mistrz ją dopiero tworzy


Maciek się denerwuje, Alina zachowuje optymizm


Paulina dba o szczegóły do samego końca

Komentarze

kfoszcz pisze…
takie sesje to sama przyjemność :) ah
Rafał B pisze…
a jak to jest z finansami?
bo to Twoje studio i sam je opłacasz, czy opłaca zleceniodawca? płacisz modelkom, stylistkom i wizażystkom (gdy robisz dla siebie), czy nic nie robisz dla siebie i wszystko opłaca zleceniodawca? jak to wygląda?
Artur Nyk pisze…
Sprawa z finansami jest prosta. Są dwa wyjścia albo opłacasz całą ekipę albo przekonujesz wszystkich, że warto zrobić coś za darmo.
Jak zapłacisz ( rozsądnie, a najlepiej dobrze) to wszyscy się starają.
Jak przekonasz, to też się będą starać.
Oczywiście, gdy już przekonasz to darmowej pracy, to potem musisz spełnić obietnicę, że było warto. Albo przez finalne zdjęcia z sesji, którymi wszyscy z ekipy, będą się mogli chwalić. Albo biorąc ich potem do komercyjnej sesji. Gdy będą mogli osiągnąć jakiś zysk z sesji z Tobą, będą chętnie pracować za darmo, gdy będziesz ich potrzebować.
Po prostu wszystkim musi się to opłacać :)

Popularne posty z tego bloga

Jestem za głupi czyli o sztuce nowoczesnej raz jeszcze...

Wracam powoli do normalnego trybu pisania codziennie.... mam nadzieję:) Rozleniwiłem się ostatnio, to fakt, za to spędzałem czas bardzo przyjemnie :) Jednym z efektów była wizyta w MOCAKu, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie . Miałem od dawna wielką ochotę zobaczyć to muzeum, głównie z powodów architektonicznych. I rzeczywiście, muzeum zachwyca. Nie ma tu mowy, byśmy mogli mieć kompleksy w porównaniu z innymi muzeami tego typu na świecie. Mimo swojego ogromu, budynek jest bardzo kameralny. Czysta forma architektoniczna pozwala na ekspozycje każdej możliwej formy sztuki.

Aperture vs Lightroom czyli test nieobiektywny

Przy okazji jednego z ostatnich postów na temat Aperture, jeden z czytelników o pseudonimie Kashiash, spytał, co zyska przechodząc z Lightrooma na Aperture. Uznałem, że to bardzo dobre pytanie, co najmniej tak samo ważne jak to, czy lepszy jest Canon czy Nikon. Wy oczywiście wiecie, co ja o tym sądzę :) Aby podejść do tematu solidnie, ściągnąłem trial Lightrooma, by zobaczyć, co się pojawiło nowego w czwartej wersji. Przyznaję się, że nie poświęciłem kilkunastu godzin na dogłębne poznanie wszystkich funkcji i mogę się mylić co do szczegółów. Aby było łatwo porównać oba programy, stworzyłem katalog z trzydziestoma zdjęciami i wgrałem do każdego z programów. Nie będzie to kompletny test, a raczej skupienie się na istotnych różnicach. Nie miejcie wątpliwości, że wychodzę z założenia o wyższości Ap, gdybym tak nie uważał, to nie używałbym go :) Postarałem się jednak znaleźć też wszystkie pozytywne cechy Lr. Ponieważ nie pracuję na nim, mogłem o czymś nie wiedzieć i przez to pominąć jak

Spytaj Artura czyli biblioteki Aperture

Igi pytał się mnie już jakiś czas temu o synchronizację bibliotek w Aperture. Co jak co, ale o tym programie to lubię opowiadać :) Zacznę od początku. Zdjęcia w Aperture można przechowywać albo w bibliotece programu, albo w aktualnym układzie katalogów.  Dla zdecydowanej większości nowych użytkowników programu, pozostawienie zdjęć w ich dotychczasowych lokalizacjach wydaje się rozsądnym rozwiązaniem. Ja też oczywiście właśnie tak na początku zrobiłem. Myśl, że mógłbym wrzucić swoje bezcenne fotografie do jakiejś tajemniczej biblioteki, wydawała się zbyt szalona. Nie miałem jeszcze zaufania do Aperture i byłem przyzwyczajony by mieć dostęp do zdjęć z poziomu systemu.  Wrzuciłem więc wszystkie zdjęcia do Aperture, ale fizycznie zostawiłem w katalogach gdzie były do tej pory. Aperture po pierwszym uruchomieniu zawsze tworzy swoją bibliotekę gdzie są wszystkie możliwe informacje o zdjęciu, ustawienia, miniaturki, podglądy (jpgi o rozmiarach, które sami ustalamy). Na początku w