Przejdź do głównej zawartości

Jak to jest być profesorem

Jestem dzisiaj trochę zmęczony po warsztatach, które prowadziłem. Cały dzień pracowaliśmy w studio nad zgłębieniem tajemnic fotografii fashion i portretu. 

Studiowałem kiedyś historię i miałem zajęcia z pedagogiki.Pamiętam, jak długo przekonywałem moją profesorkę, że nigdy w życiu nie będę przecież nikogo uczył. Przecież zajmuję się fotografia. Ponieważ byłem bardzo przekonywujący, dostałem zaliczenie, a do książki z pedagogiki nigdy nie zajrzałem. A potem, nawet nie wiem kiedy, poprowadziłem pierwszy kurs, potem kolejne zajęcia i tak już zostało.
Zawsze traktowałem to jak spotkanie z pasjonatami podobnymi do mnie, by porozmawiać i wspólnie fotografować. Tyle, że to ja zawsze musiałem odpowiadać na wszystkie pytania. Kiedyś na zajęciach z podstaw fotografii, gdy opowiadałem o kwestiach związanych z przesłoną, jedna z pań przerwała mi i zadała pytanie: "przepraszam, a co to jest ta przesłona?". Musiałem przewartościować moje pojęcie o tym, czym są podstawy fotografii.

Dzisiaj na szczęście obyło się bez tak trudnych pytań, a wszyscy dobrze się bawili. Nie mieli zresztą innego wyjścia, skoro mogli fotografować jedną z moich ulubionych modelek, Martynę Siwek. Dziewczyna była niezmordowana i na 10-cio centymetrowych szpilkach pozowała przez kilka godzin. Tylko chwilami rzucała mi spojrzenie mówiące: "masz szczęście, że cię lubię bo inaczej...". Przynajmniej dostanie od wszystkich dużo zdjęć. Ale na następne warsztaty pewnie będę musiał poszukać innej modelki, która nie będzie przeczuwać, co ją czeka :)


Na koniec oczywiście były pamiątkowe zdjęcia, troszkę tylko reżyserowane.

zdjęcia : Gosia Kłosowska

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Ludzie dzielą się na tych przed backup'em i tych po backup'ie

Tak mówi mój kumpel Tomek. I ma cholerną rację. Gdyby nie moja przesadna, jak niektórzy sądzą, zapobiegliwość, właśnie waliłbym głową w biurko, a moi sąsiedzi i to nie tylko najbliżsi, słyszeliby wyraźnie co myślę o firmie, która wyprodukowała ten dysk! A tak, podszedłem do tego ze spokojem i jedynie wkurza mnie, że będę musiał poświęcić czas na wysyłanie dysku do serwisu i kupić inny na ten czas. Na razie jeszcze sformatowałem uszkodzony dysk i robię właśnie odzyskiwanie moich bibliotek Aperture. Ale tak czy inaczej nowy dysk muszę kupić. Ten, który padł to Western Digital klasy serwerowej, to już drugi w ciągu ostatnich dwóch lat! To co mam innego w takim razie kupić? Co polecacie? Mój dzisiejszy spokój zawdzięczam robieniu kopii zapasowych. Regularnemu robieniu kopii :) Mam dwie kopie ( na wszelki wypadek oczywiście ) na osobnych dyskach, które uaktualniane są na bieżąco, czyli zwykle co dwa-trzy dni lub po imporcie nowych zdjęć. Trzecią kopię trzymam w zupełnie innym mi...

Cudowny kalendarz

Właśnie dotarł do mnie kalendarz z moimi fotografiami, który pięknie wydało  Centrum Usług Drukarskich , czyli CUD. Jest 12-stronicowy i ma  niezwykły format 17x100 cm. Własny kalendarz zawsze cieszy :) Projekt zrobił Bronek Józefiok, z którym współpracuję od dawna. Jego autorstwa jest też logo Fotografii Pro. Kalendarz jest oczywiście po to, by wisieć u kogoś na ścianie. Przygotowuję teraz listę moich współpracowników i klientów, którzy go dostaną. Ale uda mi się też wygospodarować 5 egzemplarzy, które będę mógł rozdać moim Czytelnikom. Jeżeli więc macie na niego ochotę, zostawcie komentarz do tego postu. Jeśli więcej osób będzie chciało go mieć, odbędzie się losowanie. Oczywiście w obecności Komisji Pilnującej By Było Jak Trzeba :)