Przejdź do głównej zawartości

Zdjęcia w deszczu

Deszcz to ja lubię oglądać ze środka ciepłego samochodu, a nie lubię oglądać samochodu stojąc na deszczu. Jednak jeśli pod ciekawym architektonicznie budynkiem czeka na mnie Bentley, to nawet deszcz, nie jest mnie w stanie zniechęcić do przyjechania i zrobienia kilku fotografii.

Gdy ustalaliśmy termin sesji pogoda na niedzielę zapowiadała się znakomicie. Ale to była tylko prognoza, a te wiadomo, zwykle się nie sprawdzają. W piątek, gdy mój ajfon powiedział mi, że suchy z tej sesji nie wrócę, szukaliśmy jeszcze desperacko jakiejś optymistycznej prognozy. Znaleźć taka nawet nie było trudno, co z tego, skoro i tak się nie sprawdziła.





Mieliśmy więc deszcz, komfortowe +6 stopni, piękny budynek, pustą przestrzeń przed nim, Bentleya i kluczyki do niego. Aha i pożyczony parasol. Ten ostatni był prawie tak samo ważny jak sam Bentley bo chronił aparat.
Podzieliłem obowiązki: Adriana dostała kluczyki, Mateusz parasol, ja aparat i zabraliśmy się do pracy. Najważniejsze było znaleźć dobry kadr, a potem przemieścić się z całym dobytkiem tak, aby utrzymać pod parasolem aparat i komputer. My już się nie liczyliśmy.

Wytrzymaliśmy całe dwie godziny. Przy ostatnim kadrze miałem już dosyć, tak samo zresztą jak wszyscy i już nic nie było wstanie nas tam zatrzymać. Marzyłem już tylko o kawie i oglądaniu świata z wnętrza mojego samochodu. Samochodu z włączonym ogrzewaniem :)

Fotografia i lekka jej modyfikacja abym zyskał na rozpoznawalności: Mateusz Zahora

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Cudowny kalendarz

Właśnie dotarł do mnie kalendarz z moimi fotografiami, który pięknie wydało  Centrum Usług Drukarskich , czyli CUD. Jest 12-stronicowy i ma  niezwykły format 17x100 cm. Własny kalendarz zawsze cieszy :) Projekt zrobił Bronek Józefiok, z którym współpracuję od dawna. Jego autorstwa jest też logo Fotografii Pro. Kalendarz jest oczywiście po to, by wisieć u kogoś na ścianie. Przygotowuję teraz listę moich współpracowników i klientów, którzy go dostaną. Ale uda mi się też wygospodarować 5 egzemplarzy, które będę mógł rozdać moim Czytelnikom. Jeżeli więc macie na niego ochotę, zostawcie komentarz do tego postu. Jeśli więcej osób będzie chciało go mieć, odbędzie się losowanie. Oczywiście w obecności Komisji Pilnującej By Było Jak Trzeba :)

Ludzie dzielą się na tych przed backup'em i tych po backup'ie

Tak mówi mój kumpel Tomek. I ma cholerną rację. Gdyby nie moja przesadna, jak niektórzy sądzą, zapobiegliwość, właśnie waliłbym głową w biurko, a moi sąsiedzi i to nie tylko najbliżsi, słyszeliby wyraźnie co myślę o firmie, która wyprodukowała ten dysk! A tak, podszedłem do tego ze spokojem i jedynie wkurza mnie, że będę musiał poświęcić czas na wysyłanie dysku do serwisu i kupić inny na ten czas. Na razie jeszcze sformatowałem uszkodzony dysk i robię właśnie odzyskiwanie moich bibliotek Aperture. Ale tak czy inaczej nowy dysk muszę kupić. Ten, który padł to Western Digital klasy serwerowej, to już drugi w ciągu ostatnich dwóch lat! To co mam innego w takim razie kupić? Co polecacie? Mój dzisiejszy spokój zawdzięczam robieniu kopii zapasowych. Regularnemu robieniu kopii :) Mam dwie kopie ( na wszelki wypadek oczywiście ) na osobnych dyskach, które uaktualniane są na bieżąco, czyli zwykle co dwa-trzy dni lub po imporcie nowych zdjęć. Trzecią kopię trzymam w zupełnie innym mi...