Przejdź do głównej zawartości

Jubileuszowa jazda w deszczu czyli od 0 do 500

Nie pamiętam kiedy ostatnio spędziłem tyle czasu z rowerami co ostatnio. I na dodatek nie przejechałem na nich ani jednego metra :)
Po ogniu tym razem przyszedł czas na wodę czyli kolejną odsłonę roweru Meridy - Ninety Nine. Reklama ukazała się właśnie w magazynach Forbes i Newsweek. Chyba nikt nie posądza tych gazet by zajmowały się szczegółowo rowerami. A jednak właśnie te dwa tytuły zostały wybrane przez Meridę na nową kampanię reklamową. Długo rozmawialiśmy z Jackiem Parchańskim ze Zwykłej Agencji oraz samym klientem jak pokazać rowery by zainteresować nimi czytelników. Gdyby chodziło o reklamę w typowym magazynie rowerowym, sprawa byłaby prostsza. Tam każdy czytelnik jest zainteresowany i zorientowany w temacie. A my musieliśmy pokazać rower tak by zaintrygować czytelnika i zatrzymać na chwilę jego uwagę.
Wpadłem więc na pomysł by sfotografować rowery w sposób nierealny. W ruchu, ale bez człowieka na nim jadącego. Nie wiem czy już ktoś zrobił coś takiego, przejrzałem dużo materiałów przygotowując się do zdjęć, ale nie znalazłem nic podobnego.



Teraz czekam z niecierpliwością na pierwsze sygnały od klienta, jak reklamy zostały przyjęte. Kolejny rower poszedł właśnie do druku, a my kończymy ostatnie zdjęcie.

A o co chodzi z tytułowym jubileuszem? Otóż pękając z dumy publikuję 500 post na moim blogu :)))))
Wiem, że 500 wpis powinien być już dawno temu, ale mój Codziennik stał się Niecodziennikiem ostatnio...., co zresztą mam nadzieję niedługo znowu się zmieni. Zawsze jednak okrągła liczba wygląda  dobrze i z tego bardzo się cieszę. Dziękuję Wam za czytanie, komentarze i cały ten wspólnie spędzony czas :)

A skoro jubileusz.... no to Wasze zdrowie :))))

Komentarze

sztybel pisze…
najlepszego! chluśniem bo uśniem!
gumiber pisze…
zdrowie! :))
Paweł Bruczkowski pisze…
Fajna fotka - godna jubileuszu :)

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Ludzie dzielą się na tych przed backup'em i tych po backup'ie

Tak mówi mój kumpel Tomek. I ma cholerną rację. Gdyby nie moja przesadna, jak niektórzy sądzą, zapobiegliwość, właśnie waliłbym głową w biurko, a moi sąsiedzi i to nie tylko najbliżsi, słyszeliby wyraźnie co myślę o firmie, która wyprodukowała ten dysk! A tak, podszedłem do tego ze spokojem i jedynie wkurza mnie, że będę musiał poświęcić czas na wysyłanie dysku do serwisu i kupić inny na ten czas. Na razie jeszcze sformatowałem uszkodzony dysk i robię właśnie odzyskiwanie moich bibliotek Aperture. Ale tak czy inaczej nowy dysk muszę kupić. Ten, który padł to Western Digital klasy serwerowej, to już drugi w ciągu ostatnich dwóch lat! To co mam innego w takim razie kupić? Co polecacie? Mój dzisiejszy spokój zawdzięczam robieniu kopii zapasowych. Regularnemu robieniu kopii :) Mam dwie kopie ( na wszelki wypadek oczywiście ) na osobnych dyskach, które uaktualniane są na bieżąco, czyli zwykle co dwa-trzy dni lub po imporcie nowych zdjęć. Trzecią kopię trzymam w zupełnie innym mi...

Cudowny kalendarz

Właśnie dotarł do mnie kalendarz z moimi fotografiami, który pięknie wydało  Centrum Usług Drukarskich , czyli CUD. Jest 12-stronicowy i ma  niezwykły format 17x100 cm. Własny kalendarz zawsze cieszy :) Projekt zrobił Bronek Józefiok, z którym współpracuję od dawna. Jego autorstwa jest też logo Fotografii Pro. Kalendarz jest oczywiście po to, by wisieć u kogoś na ścianie. Przygotowuję teraz listę moich współpracowników i klientów, którzy go dostaną. Ale uda mi się też wygospodarować 5 egzemplarzy, które będę mógł rozdać moim Czytelnikom. Jeżeli więc macie na niego ochotę, zostawcie komentarz do tego postu. Jeśli więcej osób będzie chciało go mieć, odbędzie się losowanie. Oczywiście w obecności Komisji Pilnującej By Było Jak Trzeba :)