Przejdź do głównej zawartości

Polska stolica tłumów

Dzisiaj będą bardzo przydatne rady w pigułce: jak spędzać wakacje?

1. Jeżeli jesteś fanem swojego samochodu i marzysz, by spędzać w nim dużo czasu to wybierz się w długi weekend do Zakopanego.

Pojechaliśmy do Zakopanego w niedzielę rano, sądząc, że wszyscy, którzy chcieli się tam dostać, zrobili to w piątek lub sobotę. To było bardzo naiwne założenie... Będąc niecałe 100 km od celu, zobaczyłem elektroniczną tablicę: Zakopane 128 minut. Po godzinie jazdy była kolejna tablica: Zakopane 109 minut. Doświadczyłem na własnej skórze, co to jest relatywizm czasu.

2. Jeżeli jesteś miłośnikiem mocnych wrażeń, wybierz się na Giewont w klapkach.

Ludzie idący w adidasach, po jakimś czasie przestali mnie szokować. W końcu większość "turystów" miała strój nadający się na Krupówki, a nie na górski szlak. Ale ludzie idący w klapkach to było coś. Oczywiście najzabawniej wyglądali w czasie burzy, która nas złapała.

3. Jeżeli lubisz kontakty międzyludzkie to koniecznie odwiedź Krupówki.

Odważyliśmy się tam udać już po skończonym długim weekendzie, gdy większość ludzi wyjechała. Nie wyobrażam sobie nawet, jak to musiało wyglądać wcześniej, skoro i tak nie dało się przejść.

4. Jeżeli tęsknisz za PRL-em, spróbuj kupić bilet na kolejkę na Kasprowy.

Z opowieści mieszkańców dowiedziałem się, że o 5 rano kolejka jest już długa. Pewnie, aby być pierwszym, trzeba być tam o 3 w nocy

Mimo wszystko Tatry to ciągle piękne miejsce i zawsze można znaleźć miejsca, gdzie ludzi jest mało. Mnie tym razem bardzo spodobało się na żółtym szlaku z Przełęczy Kondrackiej do Doliny Małej Wody, gdzie w sumie spotkaliśmy tylko kilka osób. Za to jedną w klapkach :)


 Gdyby ajfon robił RAWy to wyciągnąłbym z niego dużo więcej szczegółów. Za to przyjemność z nienoszenia wielkiego aparatu: nieoceniona :)










Komentarze

gumiber pisze…
Mieliśmy dokładnie te same odczucia w Tatrach. W okresie wczesno-wiosennym przemierzaliśmy niebieskie szlaki. Nie spotkaliśmy ani jednej żywej, turystycznej duszy! Z jednej strony fajnie, z drugiej trochę smutno. Byliśmy na zaśnieżonym Kasprowym na szczęście bez kolejki na kolejkę... ale... ale PRL dał nam się we znaki gdy chciałem zapłacić za wjazd kartą płatniczą, pozostała nam taksówka do centrum Zakopanego, do bankomatu... Na Kasprowym najśmieszniejsza była Pani w rasowych szpilkach, która miała niezłe "trzymanie" na ośnieżonej powierzchni, niestety trzymanie to było złudne, w pewnym momencie szpilka nie wytrzymała oporu :) Pierwszy raz w życiu widziałem zjazdy bobslejowe na żywo :D Wniosek nasuwa się prosty do Zakopanego udajemy się w dni powszednie z wykluczeniem wszelkich wakacji, długich weekendów i z daleka od centrum :) p.s. widoki i kadry niezapomniane :)
insane pisze…
a zobacze tego kozaka ;-)
klapki to nic
temu sie chcialo targać wóżek

http://a4.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-snc6/283825_268631499821019_128540973830073_1312542_2076966_n.jpg

już nie mówiąc o odpowiedzialności
Anonimowy pisze…
No ja wybrałem się do domu ( Zakopanego) w sobotę. W-wa > K-ów 1 godzina, K-ów > Z-ne ponad 3 godziny i to objazdami.
Artur Nyk pisze…
Wózek jest dobry :) pewnie z napędem na cztery koła :)
Anonimowy pisze…
Niee, sądzę że to był osioł :D

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Asystent

Kiedyś przez wiele lat pracowałem sam  i nawet nie w głowie mi było, by komuś pozwolić podejrzeć, jak robię zdjęcia. Zawsze zdawało mi się, że jeśli ktoś zobaczy, jakie stosuję triki i metody, to zdobędzie wielką tajemnicę, która pozwoli mu na przejęcie klienta. Potem zrozumiałem, że to tak nie działa. Pierwszych dwóch asystentów wybrałem intuicyjnie, następnych już bardzo świadomie, bo dokładnie wiedziałem już, czym się kierować. Po pierwsze, przyszły asystent musi chcieć nim być. Przez moje studio przewinęło się w ciągu ostatnich 10 lat około 30-40 osób, sporo z nich przychodziło z Technikum Fotograficznego na miesięczne praktyki. Już pierwszego dnia było widać, czy chcą się czegoś nauczyć, czy tylko zaliczyć. Jeśli nie byli zainteresowani tym, co działo się w studio, to od razu proponowałem im, by przyszli tylko po podpis w dzienniku praktyk i nie zawracali mi głowy. Bardzo jestem ciekawy, czy dzisiaj pracują w zawodzie. Po drugie, asystent musi rozumieć, po co jest asy...

Cudowny kalendarz

Właśnie dotarł do mnie kalendarz z moimi fotografiami, który pięknie wydało  Centrum Usług Drukarskich , czyli CUD. Jest 12-stronicowy i ma  niezwykły format 17x100 cm. Własny kalendarz zawsze cieszy :) Projekt zrobił Bronek Józefiok, z którym współpracuję od dawna. Jego autorstwa jest też logo Fotografii Pro. Kalendarz jest oczywiście po to, by wisieć u kogoś na ścianie. Przygotowuję teraz listę moich współpracowników i klientów, którzy go dostaną. Ale uda mi się też wygospodarować 5 egzemplarzy, które będę mógł rozdać moim Czytelnikom. Jeżeli więc macie na niego ochotę, zostawcie komentarz do tego postu. Jeśli więcej osób będzie chciało go mieć, odbędzie się losowanie. Oczywiście w obecności Komisji Pilnującej By Było Jak Trzeba :)