Przejdź do głównej zawartości

Rocznica bez fanfarów

Wstałem dzisiaj bardzo wcześnie, tak o 9:00, ubrałem się ładnie, nawet krawat założyłem i czekam...
No i gdzie Ci dziennikarze, prasa, telewizja? Choćby ktoś z gazetki osiedlowej... A tu nic, nie ma nikogo.
Herbatniki kupiłem i kawę zrobiłem i nikt nie przyszedł świętować razem ze mną.

A przecież dzisiaj mija pierwszy rok od momentu, gdy zacząłem pisać ten blog :)

Nie będzie w związku z tym żadnych podsumowań, bo te zrobiłem już kiedyś z okazji setnego wpisu. Blog będzie nadal trwał, choć czasem reżim codziennego pisania, który sobie narzuciłem, nie jest lekki.
Może teraz czasem będę sobie brał wolne na weekend? Ale tylko raz na jakiś czas :)



Dzisiaj z okazji rocznicy nie będę wiele pisał, tylko pokażę Wam kilka zdjęć, które bardzo lubię, zrobione całkowicie przez przypadek, tylko dlatego, że byłem w jakimś miejscu i zobaczyłem coś, koło czego nie mogłem przejść obojętnie. To takie fotografie, które mógłbym powiesić u siebie w domu. Inna sprawa, że u mnie nic nie ma na ścianach :)
Dziękuję Wam za ten rok czytania, komentowania, za cenne uwagi i linki do mojego bloga na Waszych własnych. To wszystko sprawia, że mam ochotę dalej pisać. Dziękuję :)










Komentarze

Bartek pisze…
chciałoby się rzec 100 lat :) ale chyba w takim przypadku najbardziej należy życzyć wytrwałości! :)
BRONX pisze…
Artur, dla mnie Twój CODZIENNIK to stały element dnia. Okrągły rok to okazja aby podziękować :) Wytrwałości!
Anonimowy pisze…
Przyznaje się, dla mnie nie codzienny, ale zaglądam :)
Artur Nyk pisze…
Ważne, że zaglądasz :) A wszystkim dziękuję :)
majksee pisze…
Wprawdzie wizytuję od kilku zaledwie miesięcy, ale konsekwentnie i nie bez przyjemności :)
Serdeczne Gratulacje!
gumiber pisze…
ale jaja, rzeczywiście to już rok ;)
uwielbiama Twój codziennik :) pzdr.
Rafał B pisze…
Gratuluję! Wpadam czasami, choć muszę przyznać, że w sumie tylko dlatego, że mam go w obserwowanych, a nie, żem ciekaw, co tam smarujesz. Choć przyznam, że część wpisów jest ciekawa, a część sprawia wrażenie wrzucania na siłę, byleby utrzymać codzienność. Arturze, pisz, jak coś masz, a nie koniecznie codziennie!
Artur Nyk pisze…
Ale znając siebie gdybym pisal tylko wtedy gdy coś mam, to od początku byłyby trzy wpisy :)
gacek pisze…
Kolejnej rocznicy życzę!
Artur Nyk pisze…
Zobaczymy czy dotrwam ale postaram się :)
Anonimowy pisze…
dotrwaj ... jestes ceniony

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Kalendarz Ascomp 2016

Lubię wyzwania. Gdy dowiedziałem się, że klientowi zależy, by zdjęcia do nowego kalendarza zrobić w tym samym miejscu co ostatnio, pomyślałem sobie, że lekko nie będzie. Już za pierwszym razem, sesja tam bardzo trudna, a teraz na dodatek musiałem podnieść sobie poprzeczkę, bo nowy kalendarz nie mógł być podobny do poprzedniego. Miejscem tym bowiem, znowu miała być serwerownia. Nie wiem ilu z was miało okazję zwiedzić serwerownie, ale zakładam, że raczej nie jest to powszechne doświadczenie. Tym, którzy nie mieli tego szczęścia, by zobaczyć serwerowni od środka, postaram się trochę przybliżyć warunki w jakich pracowaliśmy. Wyobraźcie sobie budynek strzeżony jak twierdza. Wysokie płoty, strażnicy, alarmy, wszystkie drzwi z zamkami, śluzy, setki kamer itd. Pomieszczenia z serwerami mają tylko wąskie korytarze pomiędzy szafami. Gdy czasem zdarzyło się, że były to korytarze o szerokości dwóch metrów, to miałem powód do świętowania. W korytarzach na zmianę wieje, albo bardzo zimne, albo...

Widziałem "Gwiezdne Wojny - Przebudzenie mocy" czyli recenzja na gorąco bez spojlera

Nazywam się Artur Nyk i jestem fanem Gwiezdnych Wojen. Dziesięć minut temu wróciłem do domu i wiem, że teraz nie zasnę, więc lepiej opiszę moje wrażenia. Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Gwiezdnymi Wojnami. Rok 1979, kwiecień lub maj. Dostać bilety na film to był wielki wyczyn. W końcu mojemu ojcu udało się to dniu, gdy Polacy grali jakiś ważny mecz. Wrażenie było kolosalne. Wtedy ten film wyprzedzał wszystko inne o lata świetlne. A ja na dodatek widziałem go, na chyba największym ekranie w Polsce, w kinie w katowickim Spodku. Wyobraźcie sobie salę kinową na 4500 osób !!!! A na gigantycznym ekranie (29x15 m ) widzicie przelatujący niszczyciel Imperium. To było coś! Choć ja najbardziej zapamiętałem scenę, gdy Lea, Luke, Chewie i Han Solo próbują się wydostać ze zgniatarki śmieci. Zapamiętałem tą scenę może dlatego, że akurat wtedy wróciłem z …wc. I dzisiaj znowu poczułem się jak wtedy. Jakbym miał znów 10 lat. Widzę żółte napisy przesuwające się na rozgwieżdżonym tle. I zno...