Przejdź do głównej zawartości

Behance

Oto dalszy ciąg moich poszukiwań portali, na których warto się pojawić. O ile 500px jest rzeczywiście trochę towarzystwem wzajemnej adoracji, to Behance jest czymś zdecydowanie innym. Oglądam ten portal od ładnych kilku dni i ciężko znaleźć tam coś co nie wzbudza mojego zainteresowania. Raczej mam inny problem, bo gdybym chciał obejrzeć wszystko co jest ciekawe, to pewnie przyrósłbym do komputera.

Znaleźć tam można wszystko co łączy się z fotografią, grafiką, CGI i szeroko pojętym designem. Co jest bardzo budujące,  dobre portfolia ma tam bardzo wielu Polaków.
Ja też wrzuciłem tam kilka zdjęć by przetestować jak to wszystko działa. Oczywiście jak prawdziwy mężczyzna, zamiast poczytać sobie instrukcję, jak jest zorganizowany portal, postanowiłem, że sam wszystko opanuję. W ten sposób, projekt jak stworzyłem, może nie ma wiele sensu, za to poznałem już chyba całą filozofię Behance. Teraz prawdopodobnie usunę go i już świadomie będę tworzył nowe projekty.



Dla mnie ten portal jest zdecydowanie inspirujący i warty pokazania się tam. Ale oczywiście możecie się ze mną nie zgodzić :)

A oto jedno z moich znalezisk :  portfolio węgierskiego fotografa Akos Majora.  Mnie bardzo przypadły do gustu fotografie z serii WTR2CPS ( cokolwiek to znaczy ). Akos Major ma stronę zrobioną na mechanizmie Prosite. Nie jest on niestety już bezpłatny, tak jak podstawowe konto na Behance, ale 99$ na rok za fajną stronę, to rozsądna cena.

Komentarze

smoothart pisze…
Ja też w końcu przekonałem się do tego portalu i muszę powiedzieć że poziomem miażdży wszystkie inne. Niesamowite źródło inspiracji. I w dość przyjemny sposób można zaprojektować swoje prace.
gumiber pisze…
tak długo utrzyma swój poziom jak długo nie będzie powszechnie znany...

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Kalendarz Ascomp 2016

Lubię wyzwania. Gdy dowiedziałem się, że klientowi zależy, by zdjęcia do nowego kalendarza zrobić w tym samym miejscu co ostatnio, pomyślałem sobie, że lekko nie będzie. Już za pierwszym razem, sesja tam bardzo trudna, a teraz na dodatek musiałem podnieść sobie poprzeczkę, bo nowy kalendarz nie mógł być podobny do poprzedniego. Miejscem tym bowiem, znowu miała być serwerownia. Nie wiem ilu z was miało okazję zwiedzić serwerownie, ale zakładam, że raczej nie jest to powszechne doświadczenie. Tym, którzy nie mieli tego szczęścia, by zobaczyć serwerowni od środka, postaram się trochę przybliżyć warunki w jakich pracowaliśmy. Wyobraźcie sobie budynek strzeżony jak twierdza. Wysokie płoty, strażnicy, alarmy, wszystkie drzwi z zamkami, śluzy, setki kamer itd. Pomieszczenia z serwerami mają tylko wąskie korytarze pomiędzy szafami. Gdy czasem zdarzyło się, że były to korytarze o szerokości dwóch metrów, to miałem powód do świętowania. W korytarzach na zmianę wieje, albo bardzo zimne, albo...

Widziałem "Gwiezdne Wojny - Przebudzenie mocy" czyli recenzja na gorąco bez spojlera

Nazywam się Artur Nyk i jestem fanem Gwiezdnych Wojen. Dziesięć minut temu wróciłem do domu i wiem, że teraz nie zasnę, więc lepiej opiszę moje wrażenia. Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Gwiezdnymi Wojnami. Rok 1979, kwiecień lub maj. Dostać bilety na film to był wielki wyczyn. W końcu mojemu ojcu udało się to dniu, gdy Polacy grali jakiś ważny mecz. Wrażenie było kolosalne. Wtedy ten film wyprzedzał wszystko inne o lata świetlne. A ja na dodatek widziałem go, na chyba największym ekranie w Polsce, w kinie w katowickim Spodku. Wyobraźcie sobie salę kinową na 4500 osób !!!! A na gigantycznym ekranie (29x15 m ) widzicie przelatujący niszczyciel Imperium. To było coś! Choć ja najbardziej zapamiętałem scenę, gdy Lea, Luke, Chewie i Han Solo próbują się wydostać ze zgniatarki śmieci. Zapamiętałem tą scenę może dlatego, że akurat wtedy wróciłem z …wc. I dzisiaj znowu poczułem się jak wtedy. Jakbym miał znów 10 lat. Widzę żółte napisy przesuwające się na rozgwieżdżonym tle. I zno...