Przejdź do głównej zawartości

O googlowładzy

Należę może do starego pokolenia z moim podejściem do internetu. Jak mam gdzieś trzymać zdjęcia to na własnym dysku, jak maile to też na własnym komputerze, a nie gdzieś na końcu świata w tajemniczej chmurze.

Dlatego nie korzystam na co dzień z poczty w sieci, bo po prostu nie mam zaufania do takiego rozwiązania. W ciągu ostatniego roku, czyli od czasu, gdy piszę tego bloga, zdarzyło się kilka takich sytuacji, gdy nie miałem dostępu do jego zawartości, bo Google coś tam robiło, czy miało jakieś "przejściowe" problemy. Dlatego każdy post mam też zarchiwizowany na swoim dysku, by w sytuacji, gdy gigant G się na mnie obrazi i uzna, że koniec tego dobrego, to będę mógł przejść na inną platformę i wszystko odtworzyć.

Może myślicie, że przesadzam? To przeczytajcie ten artykuł, którego autor, zwolennik Google, sam zaczyna się bać...

Komentarze

aniapa pisze…
Po przeczytaniu artykułu dochodzę do wniosku, że faktycznie chyba warto zacząć kopie wszystkiego i przeprosić się z Outlookiem...
Anonimowy pisze…
ale to trochę tak jak z samochodami: są wypadki więc wracam do domu i nie wychodzę.
To nie tędy droga obawiam się. Nie ma odwrotu od chmur i tego typu systemowych rozwiazań.
Artur Nyk pisze…
Też myślę, że to będzie szło w kierunku chmur i coraz większej utraty prywatności ale warto spojrzeć na popularne rozwiązania krytycznie.

Popularne posty z tego bloga

Cudowny kalendarz

Właśnie dotarł do mnie kalendarz z moimi fotografiami, który pięknie wydało  Centrum Usług Drukarskich , czyli CUD. Jest 12-stronicowy i ma  niezwykły format 17x100 cm. Własny kalendarz zawsze cieszy :) Projekt zrobił Bronek Józefiok, z którym współpracuję od dawna. Jego autorstwa jest też logo Fotografii Pro. Kalendarz jest oczywiście po to, by wisieć u kogoś na ścianie. Przygotowuję teraz listę moich współpracowników i klientów, którzy go dostaną. Ale uda mi się też wygospodarować 5 egzemplarzy, które będę mógł rozdać moim Czytelnikom. Jeżeli więc macie na niego ochotę, zostawcie komentarz do tego postu. Jeśli więcej osób będzie chciało go mieć, odbędzie się losowanie. Oczywiście w obecności Komisji Pilnującej By Było Jak Trzeba :)

Jak znaleźć swoje zdjęcie w internecie czyli nie kradnij moich zdjęć

Raz na jakiś czas przypomina mi się, by sprawdzić czy nie doszło do nieuprawnionego wykorzystania fotografii czyli, czy ktoś nie zaiwanił mi zdjęcia. I parę dni temu znalazłem coś takiego: Dla przypomnienia oryginalne zdjęcie wygląda inaczej, a tu mamy do czynienia na dodatek z nieuprawnionym skadrowaniem, co tym bardziej jest wkurzające.

Aperture vs Lightroom czyli test nieobiektywny

Przy okazji jednego z ostatnich postów na temat Aperture, jeden z czytelników o pseudonimie Kashiash, spytał, co zyska przechodząc z Lightrooma na Aperture. Uznałem, że to bardzo dobre pytanie, co najmniej tak samo ważne jak to, czy lepszy jest Canon czy Nikon. Wy oczywiście wiecie, co ja o tym sądzę :) Aby podejść do tematu solidnie, ściągnąłem trial Lightrooma, by zobaczyć, co się pojawiło nowego w czwartej wersji. Przyznaję się, że nie poświęciłem kilkunastu godzin na dogłębne poznanie wszystkich funkcji i mogę się mylić co do szczegółów. Aby było łatwo porównać oba programy, stworzyłem katalog z trzydziestoma zdjęciami i wgrałem do każdego z programów. Nie będzie to kompletny test, a raczej skupienie się na istotnych różnicach. Nie miejcie wątpliwości, że wychodzę z założenia o wyższości Ap, gdybym tak nie uważał, to nie używałbym go :) Postarałem się jednak znaleźć też wszystkie pozytywne cechy Lr. Ponieważ nie pracuję na nim, mogłem o czymś nie wiedzieć i przez to pominąć jak...