Przejdź do głównej zawartości

Sesja zniknęła...

Ten tydzień nie sprzyja mojej pracy, coś tam próbuję robić, ale powoli to idzie. Wszystko dlatego, że nasza kotka Sesja, zniknęła. Wyszła w niedzielę wieczorem i nie wróciła do tej pory...

Od poniedziałku więc szukamy jej wszędzie. Jeszcze rano tego dnia widziała ją sąsiadka, a potem już ślad zaginął. Rozlepiliśmy z Martą kilkadziesiąt ogłoszeń ze zdjęciem kota, powrzucaliśmy ulotki do skrzynek pocztowych na sąsiednich ulicach i czekamy. Dzisiaj rano zadzwonił jakiś facet z informacją, że widział takiego kota kilka ulic dalej, więc od rana przeczesywałem okolicę. Niestety ciągle bez skutku.
Sesja w niedzielę wyraźnie źle się czuła, spała cały dzień i nie chciała nic jeść. Ostatnio średnio co tydzień-dwa kot był chory i miałem już prawie abonament wykupiony u weterynarza. Mam tylko nadzieję, że to ją wczoraj ktoś widział, co oznacza, że dała sobie radę.

Jeżeli macie jakiś pomysł, jak jeszcze można szukać kota, to dajcie znać. Mnie przychodzą jeszcze do głowy telefony do schronisk i to wszystko.



Komentarze

Edzia pisze…
Jaka to okolica? To da się ogłoszenie na facebooku. To dość często pomaga.
Artur Nyk pisze…
Katowice Ligota
czarnulka pisze…
Znalazła się?
Artur Nyk pisze…
Niestety nie...

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Cudowny kalendarz

Właśnie dotarł do mnie kalendarz z moimi fotografiami, który pięknie wydało  Centrum Usług Drukarskich , czyli CUD. Jest 12-stronicowy i ma  niezwykły format 17x100 cm. Własny kalendarz zawsze cieszy :) Projekt zrobił Bronek Józefiok, z którym współpracuję od dawna. Jego autorstwa jest też logo Fotografii Pro. Kalendarz jest oczywiście po to, by wisieć u kogoś na ścianie. Przygotowuję teraz listę moich współpracowników i klientów, którzy go dostaną. Ale uda mi się też wygospodarować 5 egzemplarzy, które będę mógł rozdać moim Czytelnikom. Jeżeli więc macie na niego ochotę, zostawcie komentarz do tego postu. Jeśli więcej osób będzie chciało go mieć, odbędzie się losowanie. Oczywiście w obecności Komisji Pilnującej By Było Jak Trzeba :)

Ludzie dzielą się na tych przed backup'em i tych po backup'ie

Tak mówi mój kumpel Tomek. I ma cholerną rację. Gdyby nie moja przesadna, jak niektórzy sądzą, zapobiegliwość, właśnie waliłbym głową w biurko, a moi sąsiedzi i to nie tylko najbliżsi, słyszeliby wyraźnie co myślę o firmie, która wyprodukowała ten dysk! A tak, podszedłem do tego ze spokojem i jedynie wkurza mnie, że będę musiał poświęcić czas na wysyłanie dysku do serwisu i kupić inny na ten czas. Na razie jeszcze sformatowałem uszkodzony dysk i robię właśnie odzyskiwanie moich bibliotek Aperture. Ale tak czy inaczej nowy dysk muszę kupić. Ten, który padł to Western Digital klasy serwerowej, to już drugi w ciągu ostatnich dwóch lat! To co mam innego w takim razie kupić? Co polecacie? Mój dzisiejszy spokój zawdzięczam robieniu kopii zapasowych. Regularnemu robieniu kopii :) Mam dwie kopie ( na wszelki wypadek oczywiście ) na osobnych dyskach, które uaktualniane są na bieżąco, czyli zwykle co dwa-trzy dni lub po imporcie nowych zdjęć. Trzecią kopię trzymam w zupełnie innym mi...