Przejdź do głównej zawartości

Posty

Warsztaty na Rycerzowej

Dotarłem dzisiaj na Rycerzową, gdzie robimy warsztaty z fotografii pejzażowej. Prowadzi je dzisiaj Maciek Stobierski, a ja tym razem jestem w roli widza. Fajnie czasem spojrzeć z boku na pracę podobną do własnej.

Frytki z Częstochowy

Z czego słynie Częstochowa? Z frytek oczywiście. Jest tam ulica, gdzie stoi jedna budka obok drugiej i w każdej sprzedają pyszne frytki na wagę. Od dawna słyszałem o tym i dzisiaj postanowiliśmy to sprawdzić. W końcu z Katowic do Częstochowy jest tylko 70 km świetną dwupasmówką. Całe szczęście, że są te dwa pasy i bardzo mało świateł, a radarów zaledwie około dziesięciu. Dzięki temu jechaliśmy tylko półtorej godziny. Aż strach, co by było, gdyby droga była jednopasmowa. Ponieważ jechaliśmy ze średnią prędkością 5 km/h, mogłem dokładnie się przyjrzeć, jak bardzo rozbudowują się nasze piękne drogi. Zauważyłem również ogromną troskę o dokładne wykonanie nawierzchni. Każdemu robotnikowi, który starannie wykonywał swoją pracę, dwóch innych przyglądało się, sprawdzając, czy robi to dostatecznie dobrze. Myślę, że dzięki tej rewolucyjnej metodzie, będziemy mieli znakomicie wykonane drogi. W Częstochowie pierwsza napotkana osoba pokazała nam, jak dojechać do owej cudownej ulicy. Wszystko wyg...

Jak sterować pszczołą i rybą

Psa można nauczyć wiele rzeczy i wytresować tak, by robił to, co chcemy na zdjęciach. Kota od biedy też można namówić, by pojawił się w kadrze tam, gdzie chcemy. Ale jak namówić do współpracy pszczołę albo rybę? Wbrew pozorom jest to całkiem łatwe. Czasem najlepiej jest nie zdawać sobie sprawy z wielkości problemu. Kiedyś udało mi się rozpocząć pracę z bardzo dużą agencją, bo potrafiłem zrobić zdjęcie ryby. Dostałem telefon z pytaniem, czy mam zdjęcie złotej rybki? No, nie mam, ale mogę zrobić przecież. Nie,nie, to jest bardzo trudne, dwóch fotografów już próbowało, ale nie udało im się, bo ryby pływają zbyt szybko. No to trudno. Ale co może być trudnego w zrobieniu zdjęcia złotej rybki? Nie trzeba jej czesać, ani malować, stylistka też się nie przyda i na dodatek ryba nie będzie marudzić, bo nie powie ani słowa. Nie dawało mi to spokoju, więc zadzwoniłem do agencji i zadeklarowałem, że zrobię na drugi dzień to zdjęcie. Powiedzieli, że bardzo się cieszą, ale w głosie było wyraźnie ...

Po co fotografowi McDonald's

Nie przeczę, kiedyś wierzyłem, że jedzenie w McDonaldzie jest zdrowe i dobre. Dzisiaj uważam, że niektóre rzeczy są tylko dobre. Bez względu na wszystko ta prozdrowotna restauracja będzie dla Ciebie bardzo ważna, jeżeli jesteś zawodowym fotografem. Są co najmniej dwa powody: Pierwszy.  Jeżeli zajmujesz się zawodowo fotografią to oznacza, że Twój dzień pracy jest długi i nieprzewidywalny. Na dodatek często jeździsz w teren i trafiasz w najdziwniejsze miejsca, ciągle się spiesząc. Zakładam również, że musisz też czasem coś zjeść, bo to, że musisz się napić, nie ulega wątpliwości. W końcu kawa jest niezbędna w tym zawodzie. (wszyscy moi asystenci, pracę w studio zaczynają od nauki obsługi ekspresu do kawy). Nie ma więc takiej możliwości, by kiedyś w końcu w akcie desperacji nie zajechać po zdjęciach lub w trakcie nich do Mc. Ja robię tak, bo chociaż lubię poznawać nowe smaki, to zwykle boję się zaryzykować hamburgera w przydrożnym barze i z utęsknieniem wypatruję dużego M na drodze....

Zrób sobie 3D

Świat ogarnął jakiś szał na punkcie trzech wymiarów. Do kina warto iść tylko na film 3D, jak kupujesz telewizor to tylko 3D, a i reklamę aparatów 3D dzisiaj widziałem. Sam nie wiem, jak jeszcze funkcjonuję, nie mając tego wszystkiego. Ale za chwilę będzie era 4D i znowu kupimy nowy sprzęt. Ja myślę, że jeszcze trochę poczekam i kupię telewizor 7D, gdzie oprócz normalnych trzech wymiarów, będę jeszcze czuł zapach perfum Angeliny Jolie, przy scenie trzęsienia ziemi pospadają mi wszystkie zdjęcia ze ścian, następnie zaleje mnie tsunami, a w końcowej scenie spróbuję wina, które będzie pić Angelina i jej facet.  A potem pewnie technologia pójdzie dalej i nie tylko wina będzie można spróbować... A na razie pokażę, jak samemu zrobić zdjęcie 3D. Przepis jest bardzo prosty. Zobaczyłem świecące płyty chodnikowe, było dosyć ciemno i kontrast zrobił się ogromny. Aparat miałem na statywie, ustawiłem przesłonę 5.6, czas 1,6 s, a wszystko to przy czułości 100 ISO. Teraz odbyła się najważni...

O czułości czyli za co kocham cyfre i inne rozmyślania bez sensu

Uwielbiam dyskusję na temat szumów lustrzanek i innych aparatów cyfrowych. Nigdy nie rozumiałem, jak można spędzać całe godziny fotografując tablice testowe, a następnie analizując zdjęcia pod kątem kształtu ziarna. Jasne, że jest to ważna sprawa, jak sobie dany aparat radzi w kiepskich warunkach oświetleniowych. Sam dzisiaj przez godzinę sprawdzałem obiektyw, nad którym się zastanawiam. Czytałem i czytałem, przeglądałem tabelki, porównywałem parametry. I co? I nic mi to nie dało. Nie byłem mądrzejszy, niż przed lekturą. Dowiedziałem się, że mój obiektyw ma rozdzielczość na środku kadru 40 lpmm, a ten, który mnie interesuje, ma 42 lpmm.  Jeden ma winietowanie na poziomie 10%, a drugi 12%. Co mogę się na podstawie tych danych dowiedzieć? Oczywiście, że patrząc na cyferki można mniej więcej ustalić, czy obiektyw jest dobrej klasy, czy też koszmarnie kiepski. Ale, czy teraz wiem, jak obiektyw rysuje, jak rozkłada się głębia ostrości i czy rozmycie będzie mi się podobało? Oczywiście, ż...

Wieczór bułgarski w wersji light

Wróciłem  z kolejnego wieczoru bułgarskiego* czyli sprawdzania smaku piwa w poszczególnych knajpach. W raporcie napiszę: Schron - Lech rządzi, Kato - Primator na wciąż wysokim poziomie, Akant- Pilsner dzisiaj ma kiepski dzień. W kategorii Klimat, Kato na pierwszym miejscu, Akant bardzo dobrze, Schron słabo. Tyle komunikatu o stanie piwa na Rawie. Jak widzicie, tylko trzy knajpy dzisiaj, następnym razem będę bardziej przykładał się do badań. Pies z piłką - bez związku z tematem, ale fajny * wieczór bułgarski - patrz : http://arturnyk.blogspot.com/2010/08/wieczor-bugarski-w-kato.html

Przegląd portfolio czyli o krytykach, których nie zawsze trzeba słuchać

Mam swoje zdanie na temat : "kto wielkim artystą jest".  A mówiąc konkretnie, mam gdzieś to, co wmawia mi opinia publiczna, autorytety i znawcy. Nie mam kompleksów gdy okazuje się, że nie znam kogoś, kogo znać się powinno. Zawsze jednak chętnie poznaję prace nowych fotografów, grafików, designerów. Każdemu daję równe szanse i każdy  może być uznany za artystę genialnego lub beznadziejnego. Ale jest to tylko moje zdanie i tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia dla samego artysty. Mam też swoją teorię, że stopień uznania dzieła przez krytyków, jest zależny wprost od nazwiska twórcy. Nie wierzę też, by znawcy posiedli jedyną i niezaprzeczalną wiedzę o tym, co jest dobre, a co kiepskie. Na czym opieram swoją teorię? Na własnych doświadczeniach, wszystko może się więc okazać jedną wielką bzdurą. Nawet chciałbym, aby tak się stało. Zdarzenie, które najbardziej przekonało mnie do takiego stwierdzenia, to Przegląd Portfolio w ramach Międzynarodowego Festiwalu Fotografii w Łodzi. P...

Gwiezdne Wojny nad Krakowem

Dopiero co wróciłem z Krakowa i choć jest głęboka noc, nie mogłem przecież zostawić Was bez porannej lektury do kawy :) Przygotowuję materiał do nowego kalendarza dla AD (z pięknymi paniami bez pięknych sukienek) i potrzebuję trochę zdjęć nocnych miast. Biegałem więc po nocy z aparatem po Katowicach, a teraz przyszła kolej na Kraków. A tam czekała mnie niespodzianka. Cały rynek był zasypany różnego rodzaju światłami, jak na zamówienie. To, co zobaczyłem, mogło mi się skojarzyć tylko z Gwiezdnymi Wojnami. Jakbyście obejrzeli wszystkie odcinki po kilkadziesiąt razy to też byście tak zareagowali. Podświadomie czekałem tylko na  pojawienie się szturmowców. Zamiast nich podszedł facet z pytaniem, czy umiem przewinąć film w Praktice. Jasne, że umiem, na takim aparacie uczyłem się robić zdjęcia, choć nie miałem go w ręku od kilkunastu lat. Fajna rzecz, taki manualny aparat. Bitwa o Kraków zakończyła się  zwycięstwem Rebelii, o północy było już cicho i spokojnie. Tylko kilku szturm...

Przychodzi baba do serwisu...

Oto całkowicie prawdziwa historia. Poszedłem dzisiaj do serwisu foto, by wyczyścić po raz kolejny moją samoczyszczącą się matrycę. Prawie siłą wcisnęła się przede mną kobieta z aparatem Sony (tak, jeszcze raz przyznaję, nie darzę serii Alfa sympatią). Okazało się, że jej aparat wydaje dźwięki podobne do dźwięku przeciągnięcia patykiem po drewnianym płocie. Serwisant od razu wytłumaczył pani, że jest to efekt uszkodzenia mechanizmu przeniesienia napędu w obiektywie. A był to obiektyw plastikowy, kitowy, czyli kijowy. Pani wielce się przeraziła, bo musiała codziennie robić nim zdjęcia do sklepu internetowego i działający aparat był jej niezwykle potrzebny. Gdy po długiej rozmowie dotarło do niej, że wystarczy zostawić w serwisie tylko obiektyw, odetchnęła z ulgą. I stwierdziła: To trudno, zostawię tu obiektyw i na razie będę robić zdjęcia bez obiektywu.... Było mi bardzo ciężko opanować śmiech, ale w końcu nie każdy musi się znać na fotografii. Przypomniała mi się jeszcze jedna history...