Przejdź do głównej zawartości

Melduje wykonanie zadania

Tyle myślenia było, zastanawiania się i już po sesji. I jak to często bywa, gdy przyszło do realnego działania, okazało się, że nie było to takie trudne jak się wydawało.
Do zrobienia miałem tylko jedno zdjęcie samochodu. Fajnego samochodu :) Wszystko miałem już przemyślane, wystarczyło tylko zrealizować pomysł. Zdjęcie robiłem w serwisie, a nie w studio, musiałem więc na wszelki wypadek zabrać więcej sprzętu niż potrzebowałem. Tym razem nie potrzebnie, wolę jednak wozić ze sobą zbędne rzeczy niż w połowie sesji martwić się, że nie mam czegoś co akurat by się przydało.

Podobnie mam ze zrobionymi klatkami. Wolę zrobić ich więcej, w różnymi wariantami naświetlenia, niż potem stresować się brakiem potrzebnej wersji. Skutkiem ubocznym jest oczywiście nadmierna ilość materiału po sesji.  Np. po dzisiejszych zdjęciach mam około 200 klatek... Wybór tych właściwych nie jest prosty, zwłaszcza gdy poszczególne klatki niewiele różnią się od siebie.
Fotografia musi być gotowa na poniedziałek, bo idzie do druku, dzięki temu będę mógł wyjątkowo szybko Wam ją pokazać.

Jutro fotografuję następny samochód, czego znowu nie mogę się doczekać.
A na razie, tylko jedno zdjęcie zrobione po skończonej sesji. Ta szafka była idealnym stoliczkiem pod komputer :) Jak się przyjrzycie, zobaczycie, że obiektyw jest cały oklejony taśmą klejącą. Zrobiłem tak by mieć pewność, że ostrość na wszystkich klatkach będzie identycznie ustawiona.





Komentarze

Unknown pisze…
No to czekamy na efekty, szybka sesja, krótki czas na retusz, hurra ;) nie będzie czasu na przekombinowanie efektu końcowego, choć nie wiem czy kiedykolwiek ci się to przytrafiło

Artur Nyk pisze…
Dzięki :) Mam nadzieję, że efekt będzie dobry :)
Unknown pisze…
Czyśby naklejka z logo na szafce sugerowała że sesja odbyła się na ulicy Bocheńskiego? :)
Unknown pisze…
czysto w tym serwisie...
mozna z podłogi jeść:D
życze udanej sesji!
Artur Nyk pisze…
Dzięki :)
Zgadza się, Bocheńskiego :)

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Asystent

Kiedyś przez wiele lat pracowałem sam  i nawet nie w głowie mi było, by komuś pozwolić podejrzeć, jak robię zdjęcia. Zawsze zdawało mi się, że jeśli ktoś zobaczy, jakie stosuję triki i metody, to zdobędzie wielką tajemnicę, która pozwoli mu na przejęcie klienta. Potem zrozumiałem, że to tak nie działa. Pierwszych dwóch asystentów wybrałem intuicyjnie, następnych już bardzo świadomie, bo dokładnie wiedziałem już, czym się kierować. Po pierwsze, przyszły asystent musi chcieć nim być. Przez moje studio przewinęło się w ciągu ostatnich 10 lat około 30-40 osób, sporo z nich przychodziło z Technikum Fotograficznego na miesięczne praktyki. Już pierwszego dnia było widać, czy chcą się czegoś nauczyć, czy tylko zaliczyć. Jeśli nie byli zainteresowani tym, co działo się w studio, to od razu proponowałem im, by przyszli tylko po podpis w dzienniku praktyk i nie zawracali mi głowy. Bardzo jestem ciekawy, czy dzisiaj pracują w zawodzie. Po drugie, asystent musi rozumieć, po co jest asy...

Cudowny kalendarz

Właśnie dotarł do mnie kalendarz z moimi fotografiami, który pięknie wydało  Centrum Usług Drukarskich , czyli CUD. Jest 12-stronicowy i ma  niezwykły format 17x100 cm. Własny kalendarz zawsze cieszy :) Projekt zrobił Bronek Józefiok, z którym współpracuję od dawna. Jego autorstwa jest też logo Fotografii Pro. Kalendarz jest oczywiście po to, by wisieć u kogoś na ścianie. Przygotowuję teraz listę moich współpracowników i klientów, którzy go dostaną. Ale uda mi się też wygospodarować 5 egzemplarzy, które będę mógł rozdać moim Czytelnikom. Jeżeli więc macie na niego ochotę, zostawcie komentarz do tego postu. Jeśli więcej osób będzie chciało go mieć, odbędzie się losowanie. Oczywiście w obecności Komisji Pilnującej By Było Jak Trzeba :)