Przejdź do głównej zawartości

Posty

Moje spotkanie z Sharanowiczem

Z Maćkiem poznałem się na spotkaniu Blosilesii, obaj byliśmy w tshirtach firmy Gryfnie. Szybko okazało się, że mamy o wiele więcej wspólnych pasji i momentalnie powstał plan, by zacząć razem współpracę. Maciek pisze blog o motoryzacji Podwójna ciągła , ja robię zdjęcia samochodów, więc sprawa była prosta. Jednak na pierwszy ogień poszedł samochód, który mógł skutecznie zniechęcić mnie do fotografowania. Nie dość, że to Volkswagen Sharan, to jeszcze w ulubionym przez fotografów kolorze - czarnym. Maciek na szczęście podzielał mój entuzjazm do tego samochodu, cierpliwie więc czekał, aż uznam, że wreszcie mamy odpowiednie światło. Bo bez dobrego światła, wiedziałem, że nie ma szans, by jakoś pokazać ten samochód. Wybrałem dzień całkowicie bezchmurny i późnym popołudniem zacząłem fotografować. O tej bowiem porze, światło na niebie ma bardzo duży gradient, który odbijając się w karoserii, tworzy regularne, ale nie płaskie odbicia. Gdyby pojawiły się na niebie chmury, wszystkie widz...

Mark Knopfler w Krakowie ( a ja ciągle w Katowicach )

Na jaki to koncert jedziesz? Na Knopflera. Na kogo??? Taki dialog miał miejsce kilka razy. Dziwiłem się, że są ludzie, którzy go nie znają, ale może nie powinienem. W końcu to tylko ja mam wszystkie jego płyty. To miał być mój drugi koncert Marka, poprzednio widziałem go w Spodku, dziesięć lat chyba temu. Bilet kupiłem w październiku ubiegłego roku i dzielnie czekałem. No i zgodnie z prawami Murphy'ego, tak się wszystko ułożyło, że dokładnie w dzień koncertu wypadła mi ważna sesja. Wyliczyłem sobie wszystko co do minuty, dodałem margines bezpieczeństwa, zatankowałem samochód do pełna i pojechałem na sesję. A sesja była konkretna. We wnętrzach Porcelany Śląskiej, robiłem zdjęcia dla agencji Creogram. Ludzie lewitowali, strzelały lasery, grasowali rzeźnicy ścigani przez motocyklistów i graficiarzy. No i oczywiście były piękne kobiety. Oczywiście też wszystko trwało dłużej niż sobie zaplanowałem. W końcu to normalne. Trochę też miał na to wpływ mój nowy Canon 5Ds. Ale o tym ...

Kupiłem Canona 5Ds czyli torba pełna radości

Kto dzwoni do mnie w środku nocy?!!!! Otwieram jedno oko, na zegarku widzę 8:29, no dobra, może  to i nie środek nocy, ale śpię od niedawna, bo wczorajsza sesja zakończyła się późno w nocy. Patrzę, kto się do mnie dobija. Wojtek. A więc to dziś! Nim zdążyłem odebrać, telefon przestał dzwonić, a ja znowu usnąłem. Zaraz po śniadaniu i drugiej kawie, czyli tak w okolicach 16:00, wszedłem do sklepu. W głowie mignęły mi wspomnienia, jak dwanaście lat temu, 50 m dalej, w nieistniejącej już firmie, odbierałem moją pierwszą cyfrę: Canona 10D. Wtedy też był upał i też przyjechałem czerwonym samochodem. Zawsze lubiłem ryzykować i kupować nowy sprzęt o nieznanych jeszcze możliwościach, bo byłem pewny, że to dobry ruch. Jako pierwszy z wszystkich moich znajomych-fotografów, kupiłem wtedy cyfrową lustrzankę, bo wierzyłem, że właśnie zaczęła się nowa era. Potem bez zastanowienia decydowałem się na przełomowe modele Canona: 5D i 1Ds mk3. Każdy z nich był w momencie swojej premiery, najlepszy...

Kolejne #fotopiwo nadchodzi

Piątek 19 czerwca. Piwo. Ty i ja. I jeszcze paru innych kolesi. A może i koleżanek. Czyli znowu spotykamy się na #fotopiwie. Jak zwykle 19:15 ( ja wiem, że mam przyjść na 19:00, ale przecież się spóźnię ). Tym razem w 2b3 na Gliwickiej 9a ( w bramie, na przeciw Longmana ). To tyle ogłoszeń. I wracam do przygotowań do jutrzejszej sesji, o której będzie na pewno co przy piwie opowiadać. A może nawet będę mógł opowiedzieć o jeszcze czymś bardzo ciekawym :) Do zobaczenia, wpadnij i daj znać znajomym :)

Wszystko proste czyli nieobiektywny micro test głowicy Manfrotto 410

Nadchodzi kiedyś taki moment, kiedy to co dobre, zastępujemy tym co lepsze.  Prosto z aparatu i proste wszystko jak trzeba Mój statyw Manfrotto pamięta czasy, gdy aby uzyskać naprawdę dobrą jakość zdjęcia, robiłem slajdy w formacie 4x5". Miałem wtedy wielkoformatowy aparat Cambo, ciężki, wielki i potwornie wolny w obsłudze. Aby to wszystko w miarę stabilnie się trzymało, musiałem kupić wielki i ciężki statyw. Padło na 075. Do tego najpierw kupiłem głowicę 029, ale dosyć szybko wymieniłem na stabilniejszą i bardziej precyzyjną 229.  Tą ostatnią używałem prawie do dzisiaj. Była niezawodna, wytrzymała, ale zawsze przeszkadzało mi, że wajchy głowicy były bardzo długie. Oczywiście można było powiesić na nich dużo rzeczy, ale niezbyt wygodnie patrzyło się przez wizjer. Czasem musiałem wykonywać dziwne wygibasy, by zerknąć przez niego, a i tak jedna z wajch, wpijała mi się żebra :) Statyw i wieszak w jednym Innym problem, była precyzja ustawień głowicy. Znako...

O krok od tragedii czyli wtopa miesiąca

Zdjęcie tak samo od czapy, jak to co ja zrobiłem :) Zdjęcia robimy tylko i wyłącznie w formacie RAW. Tą mądrość powtarzam wszystkim od czasu gdy kupiłem moją pierwszą cyfrę czyli Canona 10D . Sam zawsze mam włączony ten format w aparacie i nigdy go nie ruszam, bo nie mam takiej potrzeby. Tym samym nigdy nie sprawdzam co mam ustawione, no bo w końcu po co? Już wiesz do czego zmierzam? Zgadza się. Zaliczyłem mega wtopę i zrobiłem zdjęcia w jpg. Na szczęście w ostatniej chwili się zorientowałem. Było tak. Pojechałem do Warszawy i przy okazji, postanowiłem oddać mojego 1Ds mk3 do serwisu na porządne czyszczenie matrycy. Chciałem to zrobić i sprawdzić przebieg, bo sprzedaję już moją Jedynkę. Zwykle robię to w serwisie w Chorzowie, ale tam dowiedziałem się już dawno, że nie są oni w stanie opróżnić zbiornika, w którym gromadzi się kurz. Jest to coś w rodzaju taśmy klejącej, do której przykleja się kurz, wzbudzony przez ultradźwiękowy mechanizm samoczyszczenia aparatu. Gdy z...

Porcelanowa noc

Byliście gdzieś na Nocy Muzeów? Ja wpadłem na chwilę do Fabryki Porcelany zrobić kilka zdjęć Tomkowi i jego ekipie, zbierającej kasę na Dom Aniołów Stróżów. No i już tam zostałem do końca. Pochodziłem sobie trochę po fabryce, popatrzyłem, powymyślałem kadry i jak tylko pogoda pozwoli to za parę dni sfotografuję tam Coś bardzo ładnego i Kogoś bardzo ładnego. A tymczasem, by odpocząć od fot reklamowych, zrobiłem parę zdjęć z zupełnie innej dla mnie bajki. Czasem fajnie się tak oderwać. Bo od poniedziałku wracam do reklamy. Jak dobrze, że ja to lubię :)

Bentley. Po prostu Bentley

To  była najprostsza w życiu sesja samochodu, jaką zrobiłem. Tak zawsze chciałbym robić zdjęcia. Adriana znalazła mi samochód, a potem miejsce gdzie mogłem go sfotografować i załatwiła zgodę właściciela budynku. Nie zorganizowała tylko jednej rzeczy: dobrej pogody. Na szczęście. Byłem oczywiście przygotowany do sesji, miałem dużo sprzętu i światła. Nie zabrałem ze sobą tylko jednej rzeczy, bez której ta sesja byłaby w zasadzie niemożliwa. Nie miałem ze sobą parasola. No, ale sami przyznacie, że to nie jest standardowy sprzęt na sesje samochodów. Wiedziałem, że pogoda ma być w tym dniu raczej słaba, jednak gdy wstałem rano i zobaczyłem, że pada, trochę się załamałem i przez chwilę zastanawiałem się czy nie odwołać sesji. Stwierdziłem, że tak łatwo się nie poddam skoro wszystko jest już przygotowane. W końcu w ten sposób jeszcze nie fotografowałem samochodów.

Rzeźba z ciała i betonu

Dostałem zlecenie od mojego stałego klienta na zdjęcia betonowych mebli i gimnastyczki wyczyniającej takie rzeczy, na widok których normalni ludzie dostają dreszczy. Szukałem więc modelki zdolnej do zaplątania się w supełek stojąc na małym palcu lewej nogi. Oprócz tego dziewczyna musiała być szczupła ale dobrze umięśniona, co nawiązywało od delikatnych lecz bardzo mocnych mebli. I znalazłem :) Wystarczyło, że Ola zaczęła się tylko rozgrzewać przed zdjęciami, a mnie już wszystko bolało od samego tylko patrzenia. Moim zamiarem było znalezienie takich figur, by nawiązywały one do kształtu mebla, a jednocześnie były skomplikowane i na dodatek, by Ola wyglądała na nich bardzo dobrze. Oboje na sesji bawiliśmy się bardzo dobrze, ja bo wymyślałem najbardziej niemożliwe (dla mnie) figury, a Ola, bo bez problemów je robiła.

Portfolio fotografa i 3 najczęstsze błędy w jego tworzeniu czyli o walce dumy z pokorą

Dzisiaj opowiem o tworzeniu portfolio, ale nie o tym gdzie i jak pokazywać swoje prace, tylko o tym jak je najpierw wybrać. A to wbrew pozorom jest bardzo ważne, o ile nie najważniejsze. Czym jest portfolio? Niby proste pytanie. Portfolio to zbiór naszych najlepszych prac, które pokazujemy osobom zainteresowanym naszym dorobkiem.  I tu od razu mamy haczyk w słowie "najlepszych". Co bowiem decyduje, że są to nasze najlepsze prace? Zwykle to my sami je wybieramy i dlatego trafiają tam zdjęcia odpowiadające trzem kryteriom: 1. Foty, z których jesteśmy najbardziej zadowoleni.  Ta kategoria zawiera zdjęcia o świetnej kompozycji, technice i doskonałym przedstawieniu tematu. Przynajmniej w naszej opinii :) Znajdą się tu foty, na których osiągnęliśmy coś nowego, udało nam się zastosować nową technikę, zrealizowaliśmy jakiś nasz zamysł, albo po prostu zrobiliśmy zdjęcie w klimacie, jaki zawsze nam się podobał. 2. Zdjęcia, którymi najbardziej możemy się pochwalić. Najleps...