Przejdź do głównej zawartości

Garaż w Leeds czyli pstryczek elektryczek

Dawno, dawno temu czyli w czasach gdy bardziej bałem się egzaminu na studiach niż listu z ZUS'u, mój znajomy grał w kapeli Garaż w Leeds. Wielkiej kariery raczej nie zrobili, ale może ktoś o nich słyszał.

Do czwartku Leeds kojarzył mi się wyłącznie z tą kapelą. Teraz będzie dobrze kojarzył mi się z czasem tam spędzonym u znajomych Marty.
Choć byliśmy tam tylko na weekend, udało mi się wyłączyć kompletnie i odciąć od rzeczywistości. Mam taką umiejętność, której wiele osób mi zazdrości, że umiem natychmiast się przełączyć z poziomu Praca na Wakacje. Gdy wsiadam do samolotu i wyłączam telefon, to zapominam o terminach, mailach, niedokończonych sprawach itd. Podobnie działa to też w druga stronę. Wracam i od razu zaczynam dzwonić, piszę maile i nie odrywam się od komputera.
Gdy w sobotę wieczorem wszyscy już narzekali na poniedziałkowy powrót do pracy, ja nawet o tym nie myślałem :)

Gdyby tak jeszcze umieć się wyłączyć w ciągu dnia i nie myśleć o pracy, o zdjęciach jeszcze niezrobionych i nieobrobionych. Takiego wyłącznika ewidentnie mi brakuje. Nic tylko wyjeżdżać co weekend :)

A skoro wróciłem już i jestem ustawiony w pozycji Praca, nie pozostaje mi nic innego jak robić nowe zdjęcia. Jestem już mocno znużony zajmowaniem się prowadzeniem dwóch projektów, gdzie od dłuższego czasu tylko nadzoruję obróbkę. Mam wielką ochotę fotografować :)

Płyn do wycieraczek się skończył ? :)))

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zacznijmy od Volvo czyli wreszcie koniec

Już dawno nie miałem tak intensywnego okresu w pracy jak te ostatnie kilka miesięcy. Patrząc co się działo na blogu to,  mogło to wyglądać jakbym nic nie robił, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Jeździłem po Polsce, zrobiłem 2,083 kalendarza, prowadziłem warsztaty, sam wziąłem udział w jednych, przekonałem się, że z Włochami pracuje się jednak bardzo dobrze, wsparłem na Kickstarterze projekt budowy podobno najlepszego na świecie filtra polaryzacyjnego, zepsułem kartę graficzną, przeszedłem z Aperture na Capture One, nakręciłem mój pierwszy film poklatkowy, przekonałem się, że Retina to nie zawsze dobra rzecz, wpadłem na jeden rewelacyjny pomysł, fotografowałem w strefach zagrożenia wybuchem, wykładałem na uniwersytecie, zrobiłem moją stronę ( no, prawie.. ), bylem na Nocy Reklamożerców,  kupiłem kilka nowych zabawek i co najważniejsze, zdążyłem kupić bilety na pierwszy pokaz Gwiezdnych Wojen. O wszystkim tym, albo prawie o wszystkim będę niedługo pisał, bo zamier...

Ludzie dzielą się na tych przed backup'em i tych po backup'ie

Tak mówi mój kumpel Tomek. I ma cholerną rację. Gdyby nie moja przesadna, jak niektórzy sądzą, zapobiegliwość, właśnie waliłbym głową w biurko, a moi sąsiedzi i to nie tylko najbliżsi, słyszeliby wyraźnie co myślę o firmie, która wyprodukowała ten dysk! A tak, podszedłem do tego ze spokojem i jedynie wkurza mnie, że będę musiał poświęcić czas na wysyłanie dysku do serwisu i kupić inny na ten czas. Na razie jeszcze sformatowałem uszkodzony dysk i robię właśnie odzyskiwanie moich bibliotek Aperture. Ale tak czy inaczej nowy dysk muszę kupić. Ten, który padł to Western Digital klasy serwerowej, to już drugi w ciągu ostatnich dwóch lat! To co mam innego w takim razie kupić? Co polecacie? Mój dzisiejszy spokój zawdzięczam robieniu kopii zapasowych. Regularnemu robieniu kopii :) Mam dwie kopie ( na wszelki wypadek oczywiście ) na osobnych dyskach, które uaktualniane są na bieżąco, czyli zwykle co dwa-trzy dni lub po imporcie nowych zdjęć. Trzecią kopię trzymam w zupełnie innym mi...

Cudowny kalendarz

Właśnie dotarł do mnie kalendarz z moimi fotografiami, który pięknie wydało  Centrum Usług Drukarskich , czyli CUD. Jest 12-stronicowy i ma  niezwykły format 17x100 cm. Własny kalendarz zawsze cieszy :) Projekt zrobił Bronek Józefiok, z którym współpracuję od dawna. Jego autorstwa jest też logo Fotografii Pro. Kalendarz jest oczywiście po to, by wisieć u kogoś na ścianie. Przygotowuję teraz listę moich współpracowników i klientów, którzy go dostaną. Ale uda mi się też wygospodarować 5 egzemplarzy, które będę mógł rozdać moim Czytelnikom. Jeżeli więc macie na niego ochotę, zostawcie komentarz do tego postu. Jeśli więcej osób będzie chciało go mieć, odbędzie się losowanie. Oczywiście w obecności Komisji Pilnującej By Było Jak Trzeba :)