Kalendarz Ascomp - backstage

Brama. Wartownicy, schowani za grubą szybą, dokładnie oglądają nasze dokumenty. Sprawdzają jaki sprzęt wwozimy do środka. Drzwi zabezpieczone kodem, po nich następne i następne. Z zewsząd obserwują nas kamery, kolejne drzwi i jeszcze bardziej wymyślne zabezpieczania. Czuję się jakbym wchodził do Fort Knox. Nigdzie nie możemy przebywać sami, cały czas ktoś z nami jest, nie ma mowy byśmy czegoś dotknęli, a w niektórych miejscach proszą nas byśmy nawet nie zbliżali się na jeden metr do sprzętu.

Sprzęt. Pewnie tak informatycy wyobrażają sobie raj. Ciągnące się na dziesiątki, a może nawet setki metrów korytarze, pełne szaf wypchanych serwerami.
Jesteśmy w serwerowni. Nie byle jakiej. Niestety nie mogę powiedzieć w jakiej serwerowni jestem. To tajemnica :)

Jestem tu już drugi raz, a ciągle nie mogę nasycić oczu. W końcu jestem: technik elektronik, o specjalności elektroniczne maszyny i systemy cyfrowe.
Trzeba brać się do roboty, dzisiaj główną rolę nie grają serwery, a kobiety. Zobaczcie sami:


Etykiety: , , , ,