Ferraryzacja Katowic

Piątek. Katowice. Na drogach ruch duży, ludzie jeżdżą wściekle, jak to w piątek. A ja wracam z Krakowa, ze zdjęć dla Orlenu. Ale nie to jest najciekawsze tym razem.

Na stacji benzynowej tylko na chwilę odwróciłem głowę, by wgryźć się w zdrową żywność, a tu nie wiadomo skąd pojawiła się pomaranczowo-czerwona 458 Italia na katowickich numerach. Nogi same idą w jej kierunku.

Jeszcze nie zdążyłem zapomnieć dźwięku znikającego momentalnie  Ferrari, a już mija mnie czarne FF. Ten znam dobrze :)
Po chwili znowu w ułamku sekundy mija mnie jadące z naprzeciwka 458, chyba to samo, które widziałem wcześniej. Nie zdążyłem się przyjrzeć :)
Po południu siedząc z kumplem przy piwie, widzę czerwoną 430… Gdybym tego dnia zobaczył LaFerrari, to chyba bym się nie zdziwił.

Fajnie jest mieszkać w Katowicach :)

Ferrari 458 Italia fotografia Artur Nyk
458 Italia kiedyś stała i prosiła się o zdjęcie :)

Etykiety: