Sesja zniknęła...

Ten tydzień nie sprzyja mojej pracy, coś tam próbuję robić, ale powoli to idzie. Wszystko dlatego, że nasza kotka Sesja, zniknęła. Wyszła w niedzielę wieczorem i nie wróciła do tej pory...

Od poniedziałku więc szukamy jej wszędzie. Jeszcze rano tego dnia widziała ją sąsiadka, a potem już ślad zaginął. Rozlepiliśmy z Martą kilkadziesiąt ogłoszeń ze zdjęciem kota, powrzucaliśmy ulotki do skrzynek pocztowych na sąsiednich ulicach i czekamy. Dzisiaj rano zadzwonił jakiś facet z informacją, że widział takiego kota kilka ulic dalej, więc od rana przeczesywałem okolicę. Niestety ciągle bez skutku.
Sesja w niedzielę wyraźnie źle się czuła, spała cały dzień i nie chciała nic jeść. Ostatnio średnio co tydzień-dwa kot był chory i miałem już prawie abonament wykupiony u weterynarza. Mam tylko nadzieję, że to ją wczoraj ktoś widział, co oznacza, że dała sobie radę.

Jeżeli macie jakiś pomysł, jak jeszcze można szukać kota, to dajcie znać. Mnie przychodzą jeszcze do głowy telefony do schronisk i to wszystko.