To co czujesz, to co wiesz czyli czekamy na sygnał z Centrali

To było jak w reklamie : bilet 30 zł - przeżycia bezcenne :) 
Koncert Brygady Kryzys w małym klubie Gugalander to coś na co od dawna czekałem. Byłem za młody by w latach 1979-1981 załapać się na jakiś ich koncert. Potem jeszcze wprawdzie udało mi się zobaczyć Brygadę na koncercie w Spodku na imprezie Punks Rock Later gdy po wielu latach się reaktywowali, ale taka masówka to już nie to.
Dzisiaj wyobrażałem sobie, że cofnąłem się w czasie i jestem na jednym z tamtych koncertów w małym klubie. Robert Brylewski nie wygląda już jak młody punkowiec, Tomek Lipiński też się zmienił, ale czy to ma jakieś znaczenie? Muzyka wciąż ma tą samą energię, a teksty ciągle są prawdziwe. 
Zawsze żałowałem, że nie mogłem posłuchać Brygady na żywo w tamtych czasach, dzisiaj się udało :)

Ale dodatkowo na tym koncercie można było posłuchać coś czego nie było na żadnym chyba koncercie Brygady. Organizatorzy zafundowali Robertowi małą niespodziankę i zaprosili parę osób z zespołu Śląsk. 
Robert też więc zrobił sobię wycieczkę w przeszłość :)


Etykiety: