Bałwany na kołach

Parę razy już pisałem o kierowcach i zawsze było to w momencie, gdy mocno się wkurzałem na sytuacje na drogach, jakie mnie spotykały.
Tak samo jest i dzisiaj. Nagle w nocy spadło 20 cm i już mamy kompletny paraliż na drogach. Nie ma się co dziwić, że ludzie jeździli dzisiaj 10 km/h, bo warunki były naprawdę kiepskie. Nawet gigantyczne korki nie denerwowały mnie dzisiaj zbytnio. Ale denerwowało mnie całe stado kompletnie bezmyślnych kierowców i dwóch bezczelnych kretynów.

Ja wiem, że odśnieżanie samochodu to nie jest miłe zajęcie, zwłaszcza, gdy człowiek się rano spieszy do pracy. Niemniej, robię to za każdym razem, gdy trzeba, choćbym nie wiem jak się spieszył. Muszę mieć odśnieżone wszystkie okna i światła. Ale wiele osób uznaje, że wystarczy włączyć wycieraczki i na tym koniec. Widziałem dzisiaj całą masę takich samochodów, wyglądających, jak bałwany na kółkach.
Spiesząc się dzisiaj na spotkanie, wlokłem się za jakąś kobietą, jadącą 5 km/h. Zresztą, może to i dobrze, że jechała tak wolno. Przecież nic nie widziała przez szyby, a na dodatek rozmawiała przez telefon... 

Miałem też przyjemność spotkać dwóch panów uznających własną wersję Kodeksu Drogowego. Według nich znak "Stop" oznacza, że oto teraz wszyscy będą się przed nimi zatrzymywać i przepuszczać. Gdy zatrąbiłem na jednego z nich, który próbował mi  zajechać drogę, facet popatrzył na mnie i popukał się w czoło.... No bo jak to? Przecież on się spieszy, więc nie obowiązują go jakieś dziwne przepisy!

Och, jak marzy mi się w takich chwilach być kierowcą czołgu albo czegoś w tym stylu....

Etykiety: