Alle gro kłopotów

Raz na jakiś czas zbieram wszystkie niepotrzebne płyty, książki, drobiazgi i wystawiam hurtowo na Allegro. I w parę godzin później przypomina mi się, dlaczego tak bardzo ociągałem się ze zrobieniem tego ponownie...
Jakby nie patrzeć, takie serwisy aukcyjne to dobra metoda na pozbycie się niepotrzebnych rzeczy. Czasem nawet da się coś sprzedać w dobrej cenie, jednak zwykle traktuję to, jak porządki we własnych rzeczach.
Zwykle nie wiem, ile jest warta dana płyta, czy kabelek, więc wystawiam wszystko, jak leci, po 1zł. I wtedy się zaczyna.. Lawina maili z pytaniami... a za ile chcesz to sprzedać? a czy możesz zakończyć aukcję wcześniej? a czy możesz dosłać milion dodatkowych zdjęć?
Wtedy właśnie mam ochotę zakończyć wszystkie aukcje.  I wtedy też obiecuję sobie, że następnym razem płyty dam znajomym, a książki oddam do biblioteki. Tylko że po roku zapominam, jak kłopotliwa jest sprzedaż drobiazgów, pojawia się coś większego do sprzedania i znowu wystawiam aukcje :)

Na koniec wiem, że czeka mnie jeszcze jeden koszmar...pakowanie, wysyłanie...po prostu poczta....

Etykiety: