Jak rozwaliłem Mercedesa

Czy uważacie, że jadąc taksówką, możecie czuć się bezpiecznie? Czy sądzicie, że taksówkarze są bardzo dobrymi kierowcami? A może wierzycie, że taksówkarze są najlepszymi kierowcami? Jeżeli tak, to kompletnie się z Wami nie zgadzam.

Wiele razy na drodze spotykałem taksówki, które zatrzymywały się bez uprzedzenia w najbardziej nieoczekiwanych miejscach, wlokły się 5 km/h, blokując cały ruch albo jechały dużo za szybko, kompletnie ignorując innych kierowców. Jednym słowem, nie mam zbyt dobrego zdania o  taksówkarzach. Mimo wszystko jednak nie zdarzyło mi się, by znaleźć się w jakiejś niebezpiecznej sytuacji w taksówce.  Jacy by taksówkarze nie byli, jednak radzą sobie na drodze, choć czasem są wkurzający dla innych.

A dzisiaj trafiłem na wyjątkowego kierowcę. Dres z trzema paskami i gwiazda na masce to znany tandem. Nasz kierowca uznawał zasadę, że Mercedesowi wszystko musi ustąpić drogi. Na skrzyżowaniu, gdzie mieliśmy zielone światło, taksówkarz nie zahamował przed Oplem, który przejechał na czerwonym.  Zgadza się, miał pierwszeństwo, a ten drugi nie miał prawa jechać. Ale nawet ja po kilku piwach zdążyłbym zarejestrować całą sytuację, stwierdzić, że tamten nie widzi nas, będzie jechał dalej i  zahamowałbym.
Ale taksówkarz, chyba przekonany o swojej racji i pierwszeństwie, jechał dalej aż wrąbaliśmy w drugi samochód. Nic wielkiego się nie stało, straciliśmy zderzak i tyle. Tyle, że nie powinno w ogóle do tego dojść. W końcu prowadził przecież profesjonalista.

W następnej taksówce nic już się nie stało. Ale dla pewności na każdym skrzyżowaniu obserwowałem wszystkie samochody naokoło nas :)

Etykiety: