Koniec maratonu

To były bardzo intensywne cztery dni sesji, ale też bardzo fajne. Praca z dobrymi modelami i świetną ekipą może być prawdziwą przyjemnością.
Nie obejrzałem ani jednego odcinka Top Model, brak telewizora uchronił mnie przed tym. Niemniej, wysokie drugie miejsce Oli Kuligowskiej było na pewno uzasadnione. Dziewczyna pracowała bardzo profesjonalnie i szybko, gdy już się trochę rozkręciliśmy, starczały nam często dwie, trzy klatki, by uzyskać dobre zdjęcie. A na dodatek za każdym razem poza była inna.


Przez cztery dni zrobiłem prawie 4000 klatek, z tego 3000 w studiu. Lampy pracowały na pełnej prędkości, ledwie usłyszałem sygnał naładowania, robiłem kolejne zdjęcie. Krótka przerwa na przebranie się, szybka wskazówka stylistki, na co trzeba zwrócić uwagę i znowu seria zdjęć.
Za stylizację odpowiedzialna była Jola Stefańska, tytan pracy, przy której nawet mój pracoholizm wypadał blado. Dopiero czwartego dnia usłyszałem, że tym razem to ja przesadzam i zwracam uwagę na detal, którego i tak nikt nie zauważy :)

Wielki bus, oto odpowiedni samochód na sesję


Lidia miała pełne ręce roboty. Upał nie sprzyjał fotografowaniu jesiennych kolekcji.

 Podklejanie butów, sesyjna codzienność i największy stres stylistki.

Ja patrzę, model pozuje, stylistka widzi już nowe trendy. Zwróćcie też uwagę na markowy obciążnik statywu :)


Teraz pozostało już "tylko" wybrać i obrobić zdjęcia :)

Etykiety: , ,