Polak Arab - dwa bratanki

Czas zatoczył krąg i znowu jestem na OFFie. I wszystko wygląda jak rok temu, tylko opaskę mam w innym kolorze.
Pierwsze, na co popędziłem, to oczywiście Dezerter, chłopaki ciągle są w formie, a nowe kawałki nie są tworzone na siłę. Klimat pod sceną, jak przed laty w Jarocinie :)




Jak zawsze włączyło mi się zboczenie zawodowe i zamiast słuchać koncertu, widziałem same kadry. Na szczęście miałem przy sobie tylko ajfona i mogłem darować sobie poważniejszą fotografię. Zamiast tego przyglądałem się, jak to robią inni :)




Czekając na drugą gwiazdę tego wieczoru, znajomi zaciągnęli mnie na Czesława, który śpiewa tak sobie, za to świeci bardzo ładnie.




I wreszcie Omar Suoleyman, który wygląda jak prawdziwy Arab. I nic w tym dziwnego, skoro jest prawdziwym Arabem grającym arabskie techno. Mimo, że był poważny i ekspresyjny, jak pomnik Lenina, to swoją muzyką doprowadził tłum do ekstazy. Dawno czegoś takiego nie widziałem.
Rewelacja. Nic dziwnego, że w Syrii wydał 500 płyt!!!


Etykiety: ,