W gangolu

Czasem kadr sam rodzi się sam. Przygotowując się do sesji dla znajomego, obejrzałem sobie dokładnie kopułę koło Spodka i przygotowałem kilka kadrów. Jednak wtedy byłem tam o innej porze, inna była pogoda, szukałem też z trochę innym nastawieniem.
Kiedy pojawiłem się tam kolejny raz już na sesji, świeciło piękne słońce. Kadry, które sobie wymyśliłem, wyglądały w porządku, ale nagle zobaczyłem coś zupełnie nowego.
Gdy byłem wcześniej, padał drobny deszcz i światło było szare i nijakie. Teraz, gdy słońce stworzyło całą kompozycję blików, cieni i świateł, kadr powstał sam. Wystarczyło wstawić tam modela.

Chaos linii bardzo mi pasował do dynamicznej formuły zdjęć. Czyli czasem fotograf musi mieć trochę szczęścia :)







Etykiety: , ,