Najlepszy aparat...

... to taki, który mamy akurat przy sobie. To stara prawda. Przeczytałem właśnie, że w popularnym serwisie Flickr, już za chwilę najwięcej zdjęć będzie prawdopodobnie zrobionych iPhone'm 4. Teraz jeszcze królem  aparatów jest Nikon D90, ale tendencja dla iPhone'a 4  jest zdecydowanie rosnąca.

Nie ma w tym nic dziwnego, sam używam go teraz jako aparatu, który całkowicie wystarcza mi do dokumentacji miejsc przed sesją. Gdybym na taką dokumentację pojechał z normalnym aparatem, musiałbym potem przerzucić zdjęcia do kompa i potem wysłać dopiero do agencji. Gdy robię zdjęcia telefonem, od razu wysyłam mailem do agencji, a przy realizacji właściwej sesji mam foty przy sobie i w każdej chwili mogę pokazać klientowi, o jakie miejsce i  kadr mi chodzi.
Właśnie wczoraj w ten sposób korzystałem z mojego telefonu na sesji i wygoda jest bardzo duża :)

Etykiety: , , ,