Niech żyją święta!

Jedzenie, jedzenie, jedzenie, picie, jedzenie, picie, jedzenie, jedzenie. Nie ma to jak święta. Dla odmiany jutro będzie spanie, długie raczej, a potem jedzenie, jedzenie, jedzenie.
Dobrze, że święta trwają tak krótko. Jeszcze kilka dni i zjadłbym zawartość średniej wielkości supermarketu.

Święta mają też inne zalety. Można zobaczyć w telewizji kilka nowości, np. Kevin sam w domu, a przy okazji obejrzeć kilka reklam. Dosłownie kilka, za to każdą z nich po sto pięćdziesiąt razy i średnio co piętnaście minut.
Myślę, że gdyby w święta postanowiono wypromować  różowe plastikowe kapelusze, to na Sylwestra nosiłoby już je pół Polski. Dobrze, że czasem reklamy przerywają jakimś filmem.
Można wtedy iść do kuchni i poszukać czegoś w lodówce.

Etykiety: