Mam nowy samochód (znowu)

I na dodatek kosztowało mnie to tylko kilkaset złotych. Naprawdę super okazja!
Zresztą, ostatnio raz na kilka miesięcy mam nowy samochód i zawsze bardzo mnie to cieszy.

No dobrze, może nie tyle chodzi o to, że rzeczywiście mam nowy samochód, ale o wrażenie, że mam nowy samochód. A mam je za każdym razem, gdy odbieram samochód z serwisu po naprawie. Nieważne co się zepsuje. Ważne, że nagle to coś na nowo działa tak, jak powinno.

Nie jestem odosobniony w tym wrażeniu. Mój dobry znajomy ma dokładnie tak samo. Ostatnio zrobił przegląd po 200.000 km i już sama świadomość, że olej i parę innych drobiazgów jest zmienione, że dokręcili parę śrub i umyli samochód, powoduje u niego odczucie, że samochód jeździ, jak nowy.

Na szczęście mnie ostatnio raczej drobiazgi się psują i dzięki temu małym kosztem osiągam wrażenie posiadania nowego samochodu. Dzisiaj było trochę gorzej w kwestii finansów, ale jazda samochodem, w którym jest szybko ciepło, jest bezcenna :)

Etykiety: