Ja chcę wiosny!!!

Wiem, że to może być niepolitycznie przed samymi świętami mówić o wiośnie, ale mnie już znudziło się ubieranie pięciu swetrów i spędzanie każdego poranka na odśnieżaniu samochodu, a wieczorem na odśnieżaniu chodnika. Zdecydowanie bardziej ciekawe jest koszenie trawy i zastanawianie się, czy włożyć długie, czy krótkie spodnie.

Może i święta w zimę są fajne, ale czy nie byłyby jeszcze ciekawsze gdyby było +25 stopni? Wyobraźcie sobie kolację wigilijną w ogrodzie (i raczej nie myślę o karpiu z grilla..), ciepły, letni wiatr i dźwięki cykad. Mnie by to bardzo pasowało i sama tradycja białych świąt nie jest dla mnie dostatecznym argumentem, by tak nie mogło być.

Od dawna liczyłem na globalne ocieplenie i zmianę klimatu w Polsce. Marzyło mi się, by na katowickim rynku wyrosły palmy i to prawdziwe, a nie jak w Warszawie, plastikowe. Czasem nawet po kryjomu jeździłem bez celu samochodem, by zwiększyć emisję CO2 i przyśpieszyć ocieplenie.
Zamiast tego mamy coraz gorsze i dłuższe zimy, coraz większe mrozy i większe opady śniegu. Jeszcze trochę takiego ocieplenia i symbolem Wielkanocy nie będą zajączek i kurczak, a bałwan.



Trochę nowalijek i już wszyscy się na nie rzucają :)

Etykiety: