Kupuję sukienkę

Właściwie to kupiłem dzisiaj nawet dwie. I do tego rajstopy. Ale nie martwcie się, nie zmieniłem upodobań. Po prostu potrzebowałem kilku rzeczy na jutrzejsze warsztaty. Tatiana, stylistka z która pracuję, nie mogła niestety osobiście przygotować mi ciuchów, więc zrobiłem to sam, wspomagany przez nią telefonicznie. Przeszedłem kilkanaście sklepów w naszym cudownym centrum handlowym, szukając ubrań, które sobie wymyśliłem. Już w drugim sklepie miałem dosyć, ale nie poddałem się i systematycznie przeglądałem jedną sukienkę po drugiej. W końcu znalazłem to, co chciałem. Kupowałem w trzech sklepach i za każdym razem ekspedientka dziwnie się do mnie uśmiechała. Albo to takie niespotykane, że facet kupuje sukienkę, albo wybrałem wybitnie niemodną.

Mimo że wizyta w centrum handlowym wywołuje u mnie reakcję alergiczną, to często się tam pojawiam, by znaleźć ciuchy albo akcesoria do zdjęć. W cywilizowanych miastach działa instytucja showroomów. W Katowicach zapytanie się w sklepie o możliwość wypożyczenia rzeczy do zdjęć, budzi zdziwienie. Parę razy udało mi się to zrobić, ale zwykle jest to na tyle skomplikowane, że wolę po prostu kupić. Nie sądźcie jednak, że mam tak ogromne budżety sesji, by móc kupować, na co mi przyjdzie ochota. Zakupy zawsze rozpoczynam niewinnym pytaniem: "Ewentualnie mogę to oddać jak nie będzie pasować?". I jakoś nigdy nie pasuje :)

W przyszłym tygodniu pojawię się w każdym z tych sklepów, by stwierdzić, że niestety jestem zmuszony oddać sukienkę. Może panie znowu będą się do mnie uśmiechać :)

Etykiety: