Krótko, szybko i nie na temat

Tak już musi być, że raz jest górka, a raz dołek. Wczoraj pisałem długo i było dużo zdjęć, więc dla równowagi dzisiaj będzie odwrotnie, czyli będzie krótko i tylko dwa zdjęcia.
Byłem dwa aparaty cyfrowe temu, (okres jednego aparatu to od 1,5 do 2,5 roku - łatwiej mi określić czas po modelu Canona, jaki wtedy miałem, niż podać konkretną datę) na biennale sztuki w Wenecji.
W wejściu do głównego pawilonu wisiał piękny kryształowy żyrandol. Oświetlony jeszcze częściowo słońcem, na tle ciemnej czeluści wnętrza. Prezentował się doskonale.



I dopiero, gdy podszedłem bliżej, zrozumiałem, skąd bierze się jego wewnętrzne piękno. Nic nie jest tym, czym się wydaje.

Etykiety: