Nic się nie zmienia

1 listopada kojarzy mi się z moimi pierwszymi zdjęciami. Zawsze w tym dniu chodziliśmy razem z moim przyjacielem Adamem fotografować na cmentarzach. Dlaczego akurat wtedy? Ciężko mi sobie teraz to przypomnieć. Pewnie największym magnesem dla nas były efektownie rozświetlone zniczami cmentarze. Mieliśmy obaj identyczne, beznadziejne statywy z NRD, ale i tak byliśmy z nich dumni. Fotograf ze statywem wyglądał poważnie. Marzliśmy więc godzinami w okolicach cmentarzy, gdzie robiliśmy nocne zdjęcia. Gdzieś głęboko w szufladzie mam te zdjęcia i tak podejrzewam, że lepiej będzie, abym ich nie oglądał. Wtedy przynajmniej pozostanę w przekonaniu, że coś były warte.
Dzisiaj widziałem podobnych zapaleńców, czyli lata mijają i nic się nie zmienia. Stali nawet w tym samym miejscu, co ja kiedyś. Może przynajmniej zdjęcia zrobili lepsze, niż ja przed latami.