Robię sobie wolne

No prawie wolne. Postanowiłem w tym tygodniu nie pracować i poświęcić cały ten czas na myślenie.
O portfolio, o zdjęciach jakie chciałbym zrobić, o tym, jak je zrobić itd. Niby nic wielkiego, niby normalnie też mogę to zrobić, ale tak naprawdę to na co dzień nie mam na to czasu.

Dawno temu wymyśliłem taką sentencję: Nie mam czasu zarabiać pieniędzy, bo muszę pracować.

Analogicznie odnosi się to do fotografii, gdzie zamiast robić wielkie sesje na trzech kontynentach naraz, fotografuję długopisy. A sprawa jest bardzo prosta:
Aby nie musieć fotografować długopisów, trzeba mieć zlecenie na wielkie sesje.
Aby robić wielkie sesje, trzeba najpierw przekonać klienta swoim portfolio.
Aby mieć przekonywujące portfolio, trzeba poświęcić na jego zrobienie sporo czasu.
Aby mieć czas na zrobienie portfolio, trzeba mieć fundusze, by nie robić w tym momencie nic innego.
Aby mieć fundusze trzeba najpierw sfotografować długopisy... Taki zaklęty krąg.

Rzuciłem więc w tym tygodniu wszystkie długopisy świata i zająłem się myśleniem o portfolio. Bo jednej rzeczy jestem absolutnie pewien: każde dobre zdjęcie, które kiedyś zrobiłem do portfolio, przełożyło się potem na zainteresowanie klienta.


W razie czego zawsze będę mógł zająć się handlem :)

Etykiety: