Warszawa w korkach (jednak)

Chyba wczoraj za bardzo się nachwaliłem, że tak fajnie mi się jeździło. Dzisiaj wyjeżdżając ze stolicy, wpadłem w takie korki, że od razu mi przeszło. Jedyną moją pociechą był widok samochodów wjeżdżających do miasta. Bo jeżeli ja miałem problemy, to im wjazd do centrum zajmie pewnie czas do rana.
Byłem też dzisiaj po raz pierwszy na Bielanach. Podobało mi się, fajne miejsce. Polecam zwłaszcza mały, niepozorny bar z irańskim jedzeniem, gdzieś niedaleko ulicy Dantego. Druga rzecz godna polecenia to miejscowy bazar. Myślałem, że nasz katowicki jest szokujący wizualnie, ale ten na Bielanach zrobił na mnie wrażenie. Zrobiłem tylko dwa zdjęcia. A potem uciekłem. Nie, nikt mnie nie gonił, tylko moje oczy musiały znaleźć chwilę ukojenia w widoku budynku stacji metra. Jest dobrze zaprojektowany i na szczęście był tylko 50 metrów od tego płotu. Zdjęcia, które Wam pokazuję, są tylko zabawne. To, co ja widziałem na bazarze, było zbyt przerażające, by publikować. To, co trochę widać za płotem, może dać jedynie przedsmak tego, co było w środku.
Gdybym był ministrem szkolnictwa to jako przedmiot obowiązkowy zrobiłbym projektowanie graficzne i architekturę. Może wtedy ludzie przestaliby budować domki w kolorze łososiowym, z niebieskim dachem i z kolumnami przed wejściem.