Gwiezdne Wojny nad Krakowem

Dopiero co wróciłem z Krakowa i choć jest głęboka noc, nie mogłem przecież zostawić Was bez porannej lektury do kawy :)
Przygotowuję materiał do nowego kalendarza dla AD (z pięknymi paniami bez pięknych sukienek) i potrzebuję trochę zdjęć nocnych miast. Biegałem więc po nocy z aparatem po Katowicach, a teraz przyszła kolej na Kraków. A tam czekała mnie niespodzianka. Cały rynek był zasypany różnego rodzaju światłami, jak na zamówienie. To, co zobaczyłem, mogło mi się skojarzyć tylko z Gwiezdnymi Wojnami. Jakbyście obejrzeli wszystkie odcinki po kilkadziesiąt razy to też byście tak zareagowali. Podświadomie czekałem tylko na  pojawienie się szturmowców.
Zamiast nich podszedł facet z pytaniem, czy umiem przewinąć film w Praktice. Jasne, że umiem, na takim aparacie uczyłem się robić zdjęcia, choć nie miałem go w ręku od kilkunastu lat. Fajna rzecz, taki manualny aparat.
Bitwa o Kraków zakończyła się  zwycięstwem Rebelii, o północy było już cicho i spokojnie. Tylko kilku szturmowców Imperium zataczało się od poniesionych ran. A może od czegoś innego?

Etykiety: ,